Błogosławieństwo na początku
Od początku samej Biblii widzimy jak Bóg wypowiada błogosławieństwo nad ludźmi, co dowodzi temu, że On chce abyśmy żyli w dobrym miejscu. On chce dla nas dobra!
„Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi.” – Rdz 1,28
To początkowe błogosławieństwo Boże skupiało się na rzeczach materialnych, fizycznych, ziemskim rozwoju, wpływie i bogactwie.
„Pan rzekł do Abrama: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i [JA] twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi.” – Rdz 12,1-3
Bóg również przed wejściem Izraela do Ziemi Obiecanej kazał ogłosić na dwóch leżących naprzeciw siebie górach pewne mowy. Na jednej z nich wypowiedziane było błogosławieństwo w przypadku posłuszeństwa Izraela (na górze Garizim błogosławili lud: Symeon, Lewi, Juda, Issachar, Józef i Beniamin). Natomiast na drugiej z nich wypowiedziane było przekleństwo w razie jego nieposłuszeństwa (na górze Ebal przeklinali: Ruben, Gad, Aser, Zabulon, Dan i Neftali. Pwt 28,11-13) Bóg ogłaszał to w jaki sposób nasze posłuszeństwo Jemu i Jego Słowu wpłynie na nasze życie!
Czym jest błogosławieństwo?
Błogosławieństwo (wg. sjp) to:
- W chrześcijaństwie: obrzęd powierzenia kogoś, czegoś boskiej opiece (niech „coś” lub „ktoś” nas błogosławi)
- Sprzyjanie, przychylność, pomyślność (którą już mamy)
Słowo „błogosławiony” jest tłumaczeniem greckiego „makarios”, które oznaczało: bycie szczęśliwym, obdarzonym wszelkim powodzeniem, w pełni nasyconym. Zatem słowo błogosławieni zamiennie oznaczało „szczęśliwi”.
Grecy nazywali wyspę Cypr „makaria” i wierzyli, że jest ona tak piękna, bogata i urodzajna, że człowiek nigdzie nie doświadczy większego szczęścia. Wyspa ta posiadała przyjazny klimat, piękne kwiaty, drzewa i wspaniałe owoce. Uważano, że można było tam znaleźć wszystko, co było potrzebne do spełnionego życia.
Słowo „Makarios” mówiło zatem o szczęściu, spełnieniu w życiu i powodzeniu.
Dzisiaj wiele osób (szczególnie chrześcijan) również utożsamia błogosławieństwo z powodzeniem materialnym, finansowym. Z wszelakim powodzeniem ziemskim. Czasem też poszukują tego miejsca za wszelką cenę. Czy dokładnie to miał na myśli Jezus gdy wypowiadał swoje osiem błogosławieństw do zwykłych, prostych ludzi?
Osiem błogosławieństw tego Świata
Ten świat jest nastawiony zupełnie przeciwnie do tego o czym Jezus mówi. Zobaczcie osiem błogosławieństw według takiego podejścia:
- Szczęśliwi bogaci w duchu i ciele, albowiem ich jest cały Świat.
- Szczęśliwi, którzy się nie smucą a są radośni, bo oni nie muszą być pocieszani a to jest słabością i defektem, że ktoś jest smutny lub trzeba go wspierać.
- Szczęśliwi, którzy głośno i hucznie imprezują. Mają najwięcej do powiedzenia i są najważniejsi. Oni rządzą innymi. By zaistnieć i być znanym i lubianym.
- Szczęśliwi, którzy idą po trupach do celu i nie mają miłosierdzia nad słabymi.
- Szczęśliwi, których serce jest wolne od sumienia i nie przejmują się niczym poza sobą. Mogą być we wszelkim brudzie bez ograniczeń. Przynosząc niepokój.
- Szczęśliwi, którzy nie żyją niesprawiedliwie, nieuczciwie, bo wszyscy tak żyją
- Szczęśliwi, którzy żyją razem z prądem tego świata i wstydzą się przyznawać do Boga, bo nie muszą później być prześladowani, słuchać oskarżeń i złych rzeczy na swój temat i Boga.
W świecie wartością jest: bogactwo, radość i samozadowolenie, by zaistnieć i być znanym i lubianym. Zewnętrzne religijne uczynki i charytatywność są tylko próbą zagłuszenia swojego sumienia. Nie liczy się: miłosierdzie, pomoc innym, wewnętrzna czystość serca, przyznawanie się do Jezusa i życie zgodne z tym, co On mówi. Można wymienić tego typu cechy:
- Pożądliwość bogactw, która oślepia i uniemożliwia widzenie Boga
- Życie na pokaz, które wnosi niepokój
- Litera Prawa, która znieczula sumienie i czyni serce kamiennym
- Fałszywa sprawiedliwość, która nienawidzi i zabija
W wielu punktach można by przyrównać działanie tego świata do tego do czego darzą również chrześcijanie! Można by sporo o tym pisać ale o czym w takim razie pisał Jezus i co On miał na myśli wypowiadając osiem błogosławieństw?
Osiem Błogosławieństw Ducha i serca
Podobnie do plemion Izraela, które kiedyś wypowiadały błogosławieństwa i przekleństwa na dwóch górach Jezus również wypowiada swojej błogosławieństwa i przekleństwa na górze. Ta zbieżność nie jest przypadkowa! Aby poznać osiem błogosławieństw jakie wypowiedział Jezus musimy zajrzeć do dwóch fragmentów pisma zamieszczonych w ewangelii Łukasza oraz Mateusza.
„Błogosławieni (szczęśliwi) ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios.
Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.”
Mat 5,3-12
„A On podniósłszy oczy na uczniów swoich powiedział:
Błogosławieni ubodzy (1), albowiem wasze jest Królestwo Boże.
Błogosławieni, którzy teraz łakniecie (4), albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni, którzy teraz płaczecie (2), albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was nienawidzić (7-8) będą i gdy was wyłączą, i lżyć was będą, i gdy imieniem waszym pomiatać będą jako bezecnym z powodu Syna Człowieczego. Radujcie i weselcie się w tym dniu; oto bowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak samo bowiem czynili prorokom ojcowie ich.
Ale biada wam bogaczom (ad.1), bo już odbieracie pociechę swoją.
Biada wam, którzy teraz nasyceni jesteście (ad.4), gdyż będziecie cierpieć głód.
Biada wam, którzy teraz się śmiejecie (ad.2), bo smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie dobrze o was mówić będą (ad.7-8); tak samo bowiem czynili fałszywym prorokom ojcowie ich.”
Łuk 6,20-26
Łukasz nie odnosi się on do cnót czy zachowań, ale do sytuacji. Łukasz podaje również „przekleństwa” w formie zwrotu „biada wam”. Mateusz natomiast obejmuje błogosławieństwem głównie postawy religijne. Zacznijmy jednak od tego czym jest liczba osiem w Biblii.
Liczba osiem w Biblii
Liczba 7 oznacza w Biblii błogosławieństwo, dlaczego więc jest 8 błogosławieństw? Liczba 8 reprezentowała nowy początek, rozpoczęcie nowego etapu w swoim życiu.
- Dzieci miały być obrzezywane 8 dnia, tj. oddane w Boże ręce:
„Każde wasze dziecię płci męskiej, po wszystkie pokolenia, gdy będzie miało osiem dni, ma być obrzezane; podobnie też wszystkie inne dzieci, zarówno urodzone w domu jak i nabyte za pieniądze od jakiegokolwiek cudzoziemca, który nie jest z potomstwa twego”
1 Moj 17,12
- Bóg stworzył 7 dni a 8 jest początkiem nowego tygodnia
- Bóg uratował 8 osób z potopu, by mogły one zacząć nowe życie!
„Bóg cierpliwie czekał za dni Noego, kiedy budowano arkę, w której tylko niewielu, to jest osiem dusz, ocalało przez wodę.”
1 Pio 3,20
Więc liczba osiem mówi o tym, że jest to początek czegoś nowego, co Jezus chciał rozpocząć na ziemi. Nowy etap, nową erę, nowe przymierze, które zawarte jest tym razem nie ze zwykłym człowiekiem ale miedzy Bogiem a Jezusem, który stał się człowiekiem. On stał się dla nas zbawicielem i naszym Panem. On rozpoczął swoje Królestwo i królowanie tu na ziemi. Pierwszym jego etapem jest wprowadzenie nas w sferę Ducha!
Błogosławieństwo uzupełnia 10 przykazań o postawy naszego serca !
Prawo stosowane było do ciała i zewnętrznych zasad postępowania ale nie mówiło nic o postawach wewnątrz naszego serca i o naszym Duchu! Osiem błogosławieństw rozwiązywało ten problem.
„Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.” (bo żyłeś i odbierałeś w oparciu o Ducha a nie ciało)
Mt 16,17
Błogosławieństwa nie są przykazaniami, ale pozytywnymi skutkami wypełnionych przykazań poprzez życie w DUCHU. Podczas gdy przykazania (Prawo mojżeszowe dane na Synaju) wskazują drogę w stronę Ziemi Obiecanej, to osiem błogosławieństw jest opisem „przyszłych dóbr”, którymi Izrael ma być obdarzony mieszkając w Ziemi Obiecanej. Prawo zawierało zawsze warunek odnoszący się do zewnętrznych czynów (np. jeśli będziesz czynić to, co nakazuje Przymierze, jeśli będziesz słuchać głosu Pana itp.), nie odwoływało się natomiast do wewnętrznej postawy serca i ducha (uniżenie, pokora, sprawiedliwość itp.) tak jak czyni to Jezus.
Jezus wymienia przede wszystkim dobra duchowe a nie materialne jak w Mojżeszowych błogosławieństwach. Odnoszą się one do samego Boga: oglądanie Go, nadanie godności syna Bożego, odziedziczenie Królestwa niebieskiego.
Jeśli zatem Jezus ogłasza zaraz na początku swej publicznej działalności zupełnie inne błogosławieństwa niż Mojżesz, to możemy niewątpliwie oczekiwać, że odnoszą się one do zupełnie innego rodzaju przymierza niż Przymierze Synajskie. Tam celem było doprowadzenie Izraela do Ziemi Obiecanej, tu zaś Ziemią Obiecaną staje się najwyraźniej sama osoba Jezusa, który w wypowiedzianych przez siebie błogosławieństwach zdaje się mówić o sobie samym. Tam chodziło o zebranie obfitych plonów z płodów rolnych i życie w niczym niezmąconym bezpieczeństwie, tu zaś chodzi o owoce Ducha Świętego (por. Gal 5,22-23) i mesjański pokój, którego świat dać nie może. Dopiero potem dowiadujemy się w Ewangelii, czym jest to Nowe Przymierze i w jaki sposób zostało ono zawarte.
Prorocy też akcentowali wewnętrzną postawę serca, która zasługuje na Bożą nagrodę:
„To mówi Pan: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną.
Jer 17,5-8
Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców.”
Tak samo mówili mędrcy w Biblii:
„Przekleństwo Pańskie na domu występnego, On błogosławi mieszkanie uczciwych; on się naśmiewa z szyderców, a pokornym udziela swej łaski. Mądrzy dostąpią chwały, udziałem głupich jest hańba.”
Przyp 3,33-35
Jezus z kolei pozostawia nam przykazanie:
„Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.”
Jan 13,34
Pan Jezus nie mówił jednak tylko o tym co jest w naszym wnętrzu ale też by to, co jest w naszym wnętrzu również manifestowało się na zewnątrz! Można zobrazować to w tej tabeli:
WEWNĘTRZNA POSTAWA -> przynosząca owoc | WEWNĘTRZNA POSTAWA -> przynosząca owoc |
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie | Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą |
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię | Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi |
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni | Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią |
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni | Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie |
Centralnym błogosławieństwem, ku któremu zmierzają wszystkie inne, jest pragnienie sprawiedliwości.
Ci, którzy doświadczają pierwszej części błogosławieństwa (biedy, smutku, cichości, pragnienia sprawiedliwości, miłosierdzia, czynienie pokoju i prześladowań) doświadczą również drugiego błogosławieństwa (królestwa niebios, pocieszenia, posiądą ziemię, będą nasyceni, dostąpią miłosierdzia, będą oglądać Boga, zostaną nazwani synami Boga, posiądą królestwo niebios). Błogosławieni mają udział w zbawieniu, weszli do królestwa Bożego i doświadczają przedsmaku nieba.
Błogosławieństwa opisują idealnego ucznia Chrystusa i jego nagrodę, zarówno w czasie teraźniejszym jak i przyszłym. Osoba, jaką opisuje tutaj Jezus ma zupełnie inny charakter i styl życia, niż ci którzy nie należą do królestwa.
Błogosławieństwo centralne jest następnie dopełnione w dalszej części mowy, gdzie Jezus precyzuje, że wewnętrzne łaknienie i pragnienie sprawiedliwości pociąga za sobą w sposób konieczny gotowość znoszenia prześladowań dla niej, tak samo jak to czynili przed Nim wszyscy prorocy:
„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.”
Mt 5,10-12
„Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.”
1 – Ubogi duch, który czyni serce czystym
Ubogi – w j. greckim „ptochos”. W języku greckim istnieją dwa pojęcia dotyczące ubóstwa:
- Penes – określające człowieka, który musi pracować na swoje utrzymanie. O takim człowieku Grecy mówili też: autodiakonos, to znaczy: człowiek, który sam pracuje na swoje utrzymanie.
- Ptochos – użyte w omawianym fragmencie Bożego Słowa. Oznaczało ono absolutne i skrajne ubóstwo. Słowo to pochodzi od rdzenia „ptossein” – przypaść do ziemi, skulić się. Oznacza więc takie ubóstwo, które można uznać za dno nędzy. Pojęcie Penes mówiło o człowieku, który nie ma niczego ponad rzeczywistą potrzebę, ptochos natomiast określa człowieka, który nie posiada w ogóle nic.
Ubogi w duchu, to taki, który bez względu na swoje „bogactwo w ciele” zwraca uwagę zawsze na to by być głodny Boga. Czuć zawsze niedosyt duchowy!
Chrystus przyszedł do ubogich. W Ewangelii Łukasza czytamy:
„Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę„
Łuk. 4:18-19
Świat głosi spełnienie i szczęście w niezależności. Bóg głosi szczęście w zależności od Niego, w bliskiej relacji człowieka z Jego Stwórcą. Nawet ubogi, nie posiadający żadnych środków do życia, może być dumnego ducha, narzekający i osądzający, oskarżający świat o jego nieszczęście.
Być ubogim w duchu oznacza przyjąć postawę serca, które wyrzeka się ducha tego świata, ducha posiadania, siły, znaczenia, ludzkiej kompetencji i wpływu.
Aby zrozumieć takie zestawienie, musimy zdać sobie sprawę, że dla Hebrajczyków „duch” i „serce” nie mają dokładnie takiego samego znaczenia jak dziś dla nas. Serce, to centrum każdej osoby, gdzie zapadają najważniejsze dla niej decyzje; zaś duch, to zdolność człowieka do komunikacji z Bogiem. Duch zatem jest niekiedy używany w Piśmie św. jako synonim serca, ponieważ łączność z Bogiem, możliwość słuchania Jego głosu i odpowiadania na ten głos należą do istoty ludzkiej natury i są ukrytym źródłem wszystkich innych działań człowieka.
Ubogi duch, to duch, któremu wszelkie inne ludzkie bogactwa – jakiekolwiek by one nie były, nie tylko materialne, ale i duchowe – nie są w stanie przeszkodzić w słuchaniu Bożego głosu i czynieniu Jego woli. Człowiek ubogi zawsze czuje się wobec Boga niczym żebrak. W ten sposób wchodzi w posiadanie obiecanego Królestwa. Bóg staje się naszym jedynym bogactwem.
2 – Łagodna cichość, która przynosi pokój
Kluczem do zrozumienia tego zestawienia jest fragment psalmu:
„Natomiast pokorni posiądą ziemię i będą się rozkoszować wielkim pokojem.”
Ps 37,11
Należy tu zaznaczyć, że tekst hebrajski używa tu słowa anawim, co dosłownie oznacza nędzników, słabych i uniżonych, nie podnoszących głosu. Natomiast grecki przekład, zwany Septuagintą, używa słowa praeis, które odnajdujemy właśnie w błogosławieństwie o cichych. Z kontekstu wynika zatem, że chodzi tu raczej nie tyle o ludzi cichych, ale o pokornych. Pan Jezus też mówi o sobie „jestem cichy [gr. praos] i pokorny sercem” (por. Mt 11,29), tak jakby te dwa określenia traktował podobnie.
Pokora nie jest w języku biblijnym synonimem samoponiżania się, ale raczej prawidłowego rozpoznania swojej wartości. To prawda, że w obliczu Stwórcy wszyscy jesteśmy prochem i pyłem, trawą, która dziś kwitnie, a jutro więdnie (por. 1P 1,24). Niemniej jesteśmy równocześnie powołani, aby stać się przybranymi dziećmi samego Boga, zostać jego synami i córkami! A zatem nie wolno nam wpadać ani w nadmierne poniżanie się, ani też w pyszne wywyższanie siebie; jako ludzie pokorni powinniśmy raczej widzieć siebie takimi, jakimi w istocie jesteśmy i to właśnie wprowadzi upragniony pokój w nasze życie.
Prawdziwa pokora to przyjmowanie WSZYSTKIEGO, co Biblia mówi o nas!
Człowiek pyszny musi nadrabiać swoje braki i ułomności histerycznym udowadnianiem sobie i innym, że jest tak wielki i wspaniały jak sam Bóg, czyniąc przy tym z siebie bożka. Zaś człowiek gardzący sobą musi wciąż zwracać uwagę innych, aby litowali się nad nim, pocieszali i dawali to, czego mu brak. I jeden i drugi musi być przeto głośny: jeden po to, aby się przechwalać przed innymi, drugi zaś po to, aby przyciągać uwagę swoją nędzą. Cichy jest jedynie człowiek pokorny, który nie musi nikogo epatować ani swoimi gronostajami, ani swoimi łachmanami. Wie, że jest synem Pana panów i Króla królów dziedziczącym wszystkie Jego dobra. Nie musi nic nikomu udowadniać, ani też do niczego przekonywać. Musi się jedynie dobrze przygotować do objęcia w posiadanie swego dziedzictwa. Takie wewnętrzne nastawienie zawsze promieniuje Bożym pokojem na siebie i na otoczenie.
3 – Zbawczy smutek, który sprowadza miłosierdzie
Pan Jezus bynajmniej nie mówi tu o smucących się mazgajach o skłonnościach depresyjnych, którzy płaczą z byle powodu i zamartwiają się. Grecki termin penthountes oznacza w zasadzie nie tyle „płaczących”, czy też „smucących się”, ale „lamentujących”. To samo słowo jest użyte jest w kontekście lamentu Abrahama po śmierci Sary (por. Rdz 23,2), czy też lamentu Jakuba na wieść o domniemanej śmierci swego syna Józefa (por. Rdz 37,34).
Ale nad czym i po co ma lamentować ktoś, kto pragnie stać się szczęśliwym? W odpowiedzi na to pytanie może nam pomóc św. Paweł, który napisał kiedyś wiernym w Koryncie bardzo ostry list, tak to tłumacząc:
„A chociaż może i zasmuciłem was moim listem, to nie żałuję tego; nawet zresztą gdybym i żałował, widząc, że list ów napełnił was na pewien czas smutkiem, to teraz raduję się – nie dlatego, żeście się zasmucili, ale żeście się zasmucili ku nawróceniu. Zasmuciliście się bowiem po Bożemu, tak iż nie ponieśliście przez nas żadnej szkody. Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu, którego się /potem/ nie żałuje, smutek zaś tego świata sprawia śmierć.”
2 Kor 7,8-10
Pawłowi chodziło o to, aby adresaci listu przejęli się do głębi złymi postępkami jednego ze swoich braci w wierze, napomnieli go i przy okazji sami zmienili swoje własne postępowanie. Nie to było celem listu, aby wywołać strach przed karą i wymusić posłuszeństwo, ale było nim wstrząśnięcie sumieniami ku nawróceniu. Nie taki smutek jest dobry, który prowadzi do bezsilnego gniewu i zadręczania się, ale taki, który wywołuje lament nad zastaną sytuacją i prowadzi do przemiany życia.
Uczeń Jezusa jest człowiekiem, który potrafi lamentować nad swoimi upadkami, bo wie, że są to upadki spowodowane przez dawnego człowieka, od którego już został uwolniony:
„Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci.”
Rzym 8,2
Dawny człowiek jest w chrześcijaninie martwy, bo zastąpił go nowy człowiek otrzymany na chrzcie:
„Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.”
2 Kor 5,17
Dlatego właściwą postawą wobec dawnego człowieka i jego uczynków jest właśnie lament podobny do lamentu nad umarłym, lament, który nie prowadzi jednak do depresji lub tchórzliwej ucieczki, ale do nawrócenia. Ktoś, kto potrafi w ten sposób płakać nad swoimi upadkami i innych, doznaje Bożego miłosierdzia w postaci przebaczenia grzechów. Sam też staje się stopniowo coraz bardziej miłosierny wobec swoich bliźnich, zwłaszcza tych, którzy zawinili przeciw niemu, i prosi Pana o miłosierdzie nad światem. Jego smutek koi Boże pocieszenie, które przychodzi w dziele nowego stworzenia człowieka i świata.
Pragnienie sprawiedliwości, silniejsze od prześladowań
To, że w centrum błogosławieństw znajdujemy właśnie sprawiedliwość, a nie miłość, może być dla nas ogromnym zaskoczeniem. Sprawiedliwość kojarzy się nam z przywróceniem porządku prawnego, którego sednem jest ukaranie winnych, zadośćuczynienie skrzywdzonym i wynagrodzenie zasłużonych – a to nie jest przecież coś, co stanowi istotę naszej więzi z Bogiem!
Tymczasem w języku biblijnym „sprawiedliwość” nie ogranicza się jedynie do wypełniania przepisów Prawa (czyli „litery” Przymierza), ale jest wyrazem zgodności z wolą Bożą. „Sprawiedliwy” (hebr. cadiq) to tyle co „święty”, a nie tylko „wydający słuszne sądy” czy też nawet „postępujący zgodnie z przykazaniami, tak że nie można mu niczego zarzucić”. Natomiast sprawiedliwość Boga oznacza to, że jest On wierny temu, co raz zawarł w porządku stworzenia oraz swoim obietnicom, które zapowiadają to, co zamierza stworzyć.
A zatem zwrot „łaknący i pragnący sprawiedliwości” nie oznacza kogoś, kto gotów jest łapać wszystkich możliwych przestępców, wytaczać im procesy sądowe i karać, ale kogoś, kto w swoim życiu opiera się na Bożym ładzie i Bożych obietnicach oraz oczekuje ich spełnienia nawet wbrew własnemu zdrowemu rozsądkowi. A cóż jest tą obietnicą, jeśli nie dopuszczenie człowieka do życia samego Boga? To właśnie w języku biblijnym nazywane jest „Bożą sprawiedliwością”. Dlatego biblijny Mędrzec mówi:
„Ciebie znać – oto sprawiedliwość doskonała; pojąć Twą moc – oto źródło nieśmiertelności.”
Mdr 15,3
A obietnicą tą, daną przez Niego samego, jest życie wieczne. (1 J 2,25)
Jest też oczywiste, że każdy, kto oczekuje z ufnością spełnienia się w jego życiu tak wielkiej obietnicy, gotów jest też znieść bardzo wiele, aby do jej realizacji doprowadzić. W szczególności gotów jest także ponosić wszelkie prześladowania, łącznie z utratą życia. Widać to już w Starym Testamencie.
Męczeństwo jest ostatecznym świadectwem tego, że poza obietnicami Bożej sprawiedliwości człowiek po prostu przestaje być człowiekiem: lepiej jest utracić życie niż żyć w niezgodzie z Bożymi obietnicami i przykazaniami, których wypełnianie jest niezbędne, aby te obietnice mogły się spełnić. Wyjaśnia to także paradoksalne zdanie Jezusa wypowiedziane w nieco innych okolicznościach:
„Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.”
Mat 10,39
Niech Bóg uchroni nas przed „duchem” tego świata, który stara się wciągnąć nas i zauroczyć „swoim światem”. Królestwo Boże nie jest z tego świata! Ono jest duchowe tak jak sam Bóg jest Duchem! Brońmy Bożych wartości za wszelką cenę. Miejmy postawę pokory i uniżenia, która zawsze jest spragniona Boga. Trwajmy w Jego łasce a nie swojej własnej sile. Starajmy się być ubogimi w duchu, by móc przebywać pomiędzy potrzebującymi Bożej łaski i pomocy.