„Zatem lud spierał się z Mojżeszem, mówiąc: Dajcie nam wody, abyśmy pili. A Mojżesz do nich powiedział: Czemu się ze mną spieracie? Czemu doświadczacie WIEKUISTEGO? Ale lud pragnął tam wody i lud szemrał przeciwko Mojżeszowi, mówiąc: Po co wyprowadziłeś nas z Micraim? Aby zamorzyć nas pragnieniem, nasze dzieci i nasz dobytek? Więc Mojżesz zawołał do WIEKUISTEGO i powiedział: Co mam uczynić temu ludowi? Już niedługo, a mnie ukamienują. A WIEKUISTY powiedział do Mojżesza: Przejdź przed ludem oraz zabierz ze sobą kilku starszych Israela. W twoją rękę weźmiesz też twoją laskę, którą uderzyłeś w rzekę, i pójdziesz. A oto tam, na skale Chorebu, stanę przed tobą. Zatem uderzysz w skałę i wyjdzie z niej woda, a lud będzie pił. Więc Mojżesz tak uczynił na oczach starszych Israela. I nazwał to miejsce Massa i Meriba z powodu kłótni synów Israela oraz z powodu tego, że doświadczali WIEKUISTEGO, mówiąc: Czy jest WIEKUISTY pośród nas, czy też nie?” – 2 Moj 17,2-7
Pierwsza, nazwa – Meriba, pochodzi od hebrajskiego słowa „rib”, które oznacza spór, próbę. Druga natomiast, Massa, pochodzi od hebrajskiego rdzenia czasownikowego „nasah”, który w tym przypadku oznacza nazwę geograficzną. Taką interpretację podaje zresztą też autor księgi w 2 Moj 17,7:
„I [Mojżesz] nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i Pana wystawiali na próbę” – 2 Moj 17,7
W Psalmie 95 czytamy również:
„On bowiem jest Bogiem naszym, A my ludem pastwiska jego i trzodą ręki jego. Obyście dziś głos jego usłyszeli: Nie zatwardzajcie serca waszego, jak w Meriba, Jak w dniu pobytu w Massa na pustyni, Gdzie kusili mnie ojcowie wasi, Doświadczali mnie, chociaż widzieli dzieło moje.” – Ps 95, 8
Na czym jednak polega owa zatwardziałość serca? Izraelitom zabrakło wody i z tego powodu toczyli spór z Mojżeszem oskarżając go oraz Boga. Podobnie bywało wcześniej, jednak w tym wypadku problem ten pogłębił się, dotykając ich serc. Izraelici mieli już za sobą przejście przez Morze Czerwone, przemianę gorzkiej wody w słodką u źródeł Mara oraz ponadnaturalne zaopatrzenie w mięso przepiórek. Nie mówiąc już o codziennej mannie, którą otrzymywali. Mieli tak wiele dowodów Bożej troski a pomimo tego narzekali i nie wierzyli w Bożą pomoc. Zatwardziałość serca pogłębia się w nas coraz bardzie, gdy pomimo wielu dowodów Bożej łaski wciąż Mu nie ufamy, nie wierzymy.
Często właśnie jest tak, że nasze chrześcijaństwo nam powszednieje, „normalnieje”, staje się czymś zwyczajnym, standardowym. Zaczynamy mieć wtedy przeświadczenie, że wszystko nam się należy w krótkim czasie, jak w Mc Donnald’zie. Nasze oczekiwania rosną pod sufit nie dając z siebie samych niczego! W takim właśnie momencie Bóg wystawił na próbę wiarę Izraelitów, stawiając ich wobec braku wody i sprawdzając ich reakcję.
„Gdyś mię wzywał w niedoli, wyzwoliłem cię, Odpowiedziałem ci pośród gromów, Doświadczyłem cię u wód Meriba. Sela.” – Ps 81,8
Oni jednak zamiast poprosić o wodę i zaufać Bogu zaczęli znów wątpić i narzekać:
„Czy Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy też nie? – 2 Moj 17, 7
Pomimo tak wielu dowodów Bożej pomocy wciąż było im mało. Znajdowali nowe powody do tego, by wątpić. List do Hebrajczyków, odwołując się do tego wydarzenia i ostrzega:
„Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego, Ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa „dzisiaj”, aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu. Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność, jaką mieliśmy na początku. Gdy się powiada: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu, Kto to byli ci, którzy usłyszeli, a zbuntowali się? Czy nie ci wszyscy, którzy wyszli z Egiptu pod wodzą Mojżesza? Do kogo to miał wstręt przez czterdzieści lat? Czy nie do tych, którzy zgrzeszyli, a których ciała legły na pustyni? A komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia jego, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni? Widzimy więc, że nie mogli wejść z powodu niewiary.” – Hebr 3,12-19
Zatwardziałe serce to serce, które traktuje Boga jak automat do zaspokajania potrzeb. Kiedy jednak ten automat nie spełnia tych oczekiwań, albo co gorsza, wystawia naszą wiarę na próbę, przychodzą wtedy wielkie pretensje, wątpliwości i żądania dowodów. W gruncie rzeczy jest to niewiara, czyli utrata relacji z żywym Bogiem. Jak mówi dalej Psalm 95: tacy ludzie nie znają Bożych dróg i nie wejdą do Jego odpoczynku. Nie będą mieli w sobie Bożego pokoju. Zatwardziałe serce bardziej słucha swoich obaw i podąża za nimi, zamiast iść za głosem Bożym. Dlatego taki stan przynosi niepokój i złą, kłamliwą mowę. Stawiającą Boga i Boże osoby w złym świetle.
Bóg nie jest automatem do spełniania zachcianek. Słowo Boże mówi:
„Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają.” – Hebr 11,6
To miejsce było również testem wiary dla Mojżesza. Sprawił on, że cały lud mógł skorzystać z wody. Było on odpowiedzią, rozwiązaniem dzięki temu, że miał relację z żywym Bogiem. Tak jak czytaliśmy wcześniej Bóg troszczył się o nich zsyłając mannę, sprawując opiekę ale też dając im już wcześniej wodę. Woda wytryskująca ze skały symbolizuje również Jezusa. To Jezus jest tą skałą.
„I wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus.” – 1 Kor 10,4
Podobnie mówił On o sobie, że jest tą żywą wodą, źródłem wód:
„A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej. A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; abowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony.” – Jan 7,37-39
On jest tym, który posłał do nas pocieszyciela Ducha Św. To On w dniu piędziesiątnicy, gdy zstąpił na uczniów sprawił, że zaczęli oni dosłownie wytryskiwać ze swoich ust Boże słowa prorocze i różnego rodzaju języki tak jak poddawał im Duch Św.:
„A gdy nadszedł dzień Zielonych Świąt, byli wszyscy razem na jednym miejscu. I powstał nagle z nieba szum, jakby wiejącego gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i usiadły na każdym z nich. I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch poddawał. A przebywali w Jerozolimie Żydzi, mężowie nabożni, spośród wszystkich ludów, jakie są pod niebem; Gdy więc powstał ten szum, zgromadził się tłum i zatrwożył się, bo każdy słyszał ich mówiących w swoim języku.” – Dz 2,1-6
Tak więc w proroczy sposób była to zapowiedź wylania Ducha Św. Przez Jezusa, który jest przedstawiony w tej historii jako skała. On jest tą skałą, z której Izrael pił na pustyni i z której i my również dzisiaj możemy pić, jeśli tylko jej zapragniemy i przyjdziemy do Niego!