„…Przez dwanaście lat podlegali Kedorlaomerowi, lecz w trzynastym roku zbuntowali się. W czternastym roku wyruszył Kedorlaomer oraz królowie, którzy byli z nim, i pobili Refaitów w Aszterot-Karnaim, Zuzytów w Ham i Emitów na równinie Kiriataim, I Chorytów w ich górach Seir aż do El-Paran, które jest na granicy pustyni. Potem zawrócili i przybyli do En-Miszpat, czyli do Kadesz, i zniszczyli cały kraj Amalekitów, a także Amorytów, którzy mieszkali w Chasason-Tamar. Wtedy wyruszył król Sodomy i królowie Gomory, Admy, Seboim i Beli, czyli Soaru i uszykowali się w dolinie Syddim do walki z nimi, Mianowicie z Kedorlaomerem, królem Elamu, i Tidalem, królem narodów, i Amrafelem, królem Synearu, i Ariochem, królem Ellasaru, czterech królów przeciwko pięciu. A w dolinie Syddim było wiele dołów ze smołą ziemną. Toteż gdy królowie Sodomy i Gomory uciekali, wpadli tam, a pozostali uciekli w góry. Wtedy zabrawszy całe mienie Sodomy i Gomory oraz wszystką ich żywność, odeszli. Zabrali także Lota, bratanka Abrama, i jego dobytek i odeszli; mieszkał bowiem w Sodomie.” – 1 Moj 14,4-12
Kedorlaomer – to elamickie imię, które oznacza „sługa Lagamar”. Lagamar z kolei była jedną z naczelnych bogini Elamu, która była czczona w tamtym czasie.
Król Kedorlaomer wraz z trzema innymi królami stanowił bardzo skuteczną i niszczącą siłę wojskową w swoich czasach. Wyruszyli oni, by zapanować nad zbuntowanymi królestwami po drodze zwyciężając sześć narodów w tym cały kraj Amorytów i Amalekitów, którzy chociażby podczas wędrówki Izraela po pustyni okazali się bardzo groźnym przeciwnikiem. Kiedy ta zwycięska czwórka ostatecznie dotarła do celu swojej podróży pokonali również bez problemu kolejnych pięciu zbuntowanych królów wśród których byli królowie Sodomy i Gomory. Wszyscy oni wraz z rodzinami dostali się do niewoli pośród których był również Lot.
Aż chce się powiedzieć „wow”. Pokonanie 11 mocarstw to dość spory wyczyn i dobra „passa”. Kogoś takiego na pewno większość osób by się przestraszyła ale nie Abraham, wówczas jeszcze jako Abram! W jego „armii” było aż… 318 osób ;) To drugi dobry moment na powiedzenie „wow” jadnak w tym wypadku nie z powodu ich dużej liczebności ;) Chyba już wiemy skąd autor filmu „300” brał inspirację. Jednak to nie pomyłka! Właśnie w takiej liczbie osób Abraham rozgromił wrogie wojska i zwyciężył ponieważ miał po swojej stronie kogoś więcej niż armie, miał Boga!
„Gdy Abram usłyszał, że bratanka jego wzięto do niewoli, uzbroił swoich trzystu osiemnastu wypróbowanych ludzi, urodzonych w jego domu i ruszył w pościg aż do Dan. Potem podzieliwszy swój oddział, napadł na nich w nocy ze sługami swymi, pobił ich i ścigał aż do Choby, na północ od Damaszku. Tak odzyskał cały dobytek. Również przyprowadził na powrót Lota, bratanka swego, i jego dobytek, a także kobiety i ludzi.” – 1 Moj 14,14-16
Podobnego wyczynu dokonała również armia Gedeona w takiej samej liczbie osób:
„I rzekł Pan do Gedeona: Przez tych trzystu mężów, którzy chłeptali wodę, wybawię was i wydam Midiańczyków w twoje ręce; cała zaś reszta ludu niech idzie, każdy do swojej miejscowości.” – Sędz. 7,7
Czy to nie jest wspaniałe jak potężny jest nasz Bóg? Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych! Nawet dysponując małą siłą jesteśmy w stanie pokonać wielką i potężną armię. Nie powinniśmy nigdy wątpić w Boże możliwości.
Widać też różnicę między Lotem a Abramem. Gdy mieszkali oni razem Lot korzystał z błogosławieństwa Abrama, jednak po rozdzieleniu się jego sytuacja znacząco pogorszyła się. Nie możemy korzystać jedynie z pomocy innych osób i żyć ciągle w ich cieniu! Czasem nasze chrześcijaństwo właśnie tak wygląda. Musimy sami wziąć odpowiedzialność za nasz rozwój duchowy i zacząć wzrastać w Bogu. Jest duża różnica pomiędzy byciem blisko ludzi, którzy chodzą z Bogiem a byciem samemu blisko Boga.
Biblia mówi, że w Niebie każdy z nas z osobna zda sprawę ze swojego życia i nie pomogą nam nasze znajomości na ziemi, chociaż byłby to sam Abraham. Z drugiej jednak strony kiedy jesteśmy na ziemi dobrze jest mieć ludzi, którzy się za nami wstawiają, wspierają nas i wyratują z tarapatów. Dopóki jesteśmy tutaj mamy czas na to, aby zbudować relację z naszym stwórcą poprzez kościół, który On ustanowił na ziemi.
Lot popełnił błąd bratając się z ludźmi, którzy osłabili jego życie duchowe. Powinniśmy wspierać ludzi ze świata i być dla nich przykładem ale nie powinniśmy przejmować ich myślenia i sposobów życia, które nie mają Bożych standardów. Jeśli chcemy zwyciężać musimy trzymać się blisko Boga jak Abram, który na koniec tej przygody oddał dziesięcinę, czyli najważniejszą i pierwszą część ze swojego majątku Księciu Pokoju. To mówi o tym, że Bóg był kimś naprawdę ważnym w Jego życiu !
„Melchisedek zaś, król Salemu, wyniósł chleb i wino. A był on kapłanem Boga Najwyższego. I błogosławił mu, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, stworzyciela nieba i ziemi! I niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który wydał nieprzyjaciół twoich w ręce twoje! A Abram dał mu dziesięcinę ze wszystkiego.” – 1 Moj 14,18-20
W naszej historii ten właśnie niezwyciężony król pokoju przyniósł pokój na ziemię używając swego sługi Abrama, do tego by rozprawił się z sługą Lagamar, fałszywą boginią. Ten to właśnie Król Pokoju jest obrazem samego Jezusa o którym pisze ap. Paweł.
„Ten to Melchisedek, król Salemu, kapłan Boga Najwyższego, który wyszedł na spotkanie Abrahama, gdy wracał po rozgromieniu królów, pobłogosławił mu, Abraham zaś dał mu dziesięcinę ze wszystkiego. Imię jego znaczy najpierw król sprawiedliwości, następnie zaś król Salemu, to jest król pokoju. Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni, ani końca życia, lecz podobny do Syna Bożego, pozostaje kapłanem na zawsze. Patrzcie tedy, jak wielki jest ten, któremu nawet patriarcha Abraham dał dziesięcinę z najlepszego łupu.” – Hebr 7,1-4