Martwe uczynki


W liście do Hebrajczyków zostały wymienione 6 „podstawowych nauk o Chrystusie”. Na pierwszym miejscu znajdują się martwe uczynki.

„Dlatego zostawmy podstawowe nauki o Chrystusie i przejdźmy do tego, co doskonałe, nie zakładając ponownie fundamentu, którym jest [1] upamiętanie od martwych uczynków i [2] wiara w Boga[3] Nauka o chrztach i [4] nakładaniu rąk[5] o zmartwychwstaniu umarłych i [6] sądzie wiecznym.” – Hebr 6,1-2

  • Upamiętanie od martwych uczynków – odwrócenie się od naszego starego sposobu życia
  • Wiara w Boga – założenie fundamentu naszej wiary
  • Nauka o chrztach – rodzaje chrztów i ich znaczenie
  • Nakładaniu rąk – znaczenie tego zwyczaju
  • Zmartwychwstanie umarłych – co Biblia mówi o życiu wiecznym i Niebie
  • Sąd wieczny – rodzaje sądów i to, co Biblia mówi na ich temat

Wszystkie te sześć „nauk” możemy nazwać podstawami wiary Chrześcijańskiej pierwszego kościoła, których apostoł Paweł nauczał w społecznościach, które sam założył. Martwe uczynki to temat, którym zajmiemy się właśnie w tym artykule.

Zarys historyczny listu do Hebrajczyków

List do Hebrajczyków ukazuje Jezusa jako pośrednika nowego przymierza. Słowo „przymierze” zostało użyte w tym liście aż 17 razy. Dla porównania w całym Nowym Testamencie znajdziemy w sumie 33 przypadki użycia tego słowa. List ten podkreśla niedoskonałość starego przymierza, włącznie z kapłaństwem lewickim i prawem Mojżeszowym a uwypukla nowe przymierze, które przyszło za sprawą Jezusa. To nowe przymierze, podobnie jak stare, nie mogło być ustanowione bez przelewu krwi. Krwi zwierząt jeśli chodzi o stare przymierze oraz krwi Syna Bożego – Jezusa w nowym przymierzu. Wyższość i doskonałość nowego przymierza przejawia się w wielu aspektach w tym liście. Poza wspomnianą już wyższością dzieła zbawczego także w wyższości pośrednika nowego przymierza – Jezusa nad Mojżeszem czy wyższością niebiańskiej świątyni nad ziemskim przybytkiem. Jest to więc dobry list do tego, by nauczyć się tego, co to znaczy żyć pod nowym przymierzem, które zostało ustanowione między nami a Bogiem a jego jedynym pośrednikiem jest Jezus Chrystus.

„Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” – 1 Tym 2,5

Dlatego właśnie ap. Paweł wspomina tu o podstawach wiary, by zbudować właściwy fundament w życiu tych ludzi.

Hebrajczycy – jako adresaci tego listu to Żydzi, mający pozostałości Judaizmu, więc zakorzenieni mocno w martwej „uczynkowości”, którzy można by przypuszczać znają już Boga Abrahama, Izaaka i Jakóba jednak nie mieli jeszcze objawienia na temat nowego przymierza, które Bóg zawarł z ludźmi.

Skąd wzieły się martwe uczynki?

Dlaczego potrzebujemy się odwrócić od nich? Celem Bożego planu ukazanego w Chrystusie jest pojednanie grzesznego człowieka ze Świętym Bogiem. Przesłanie Pisma Świętego nie jest skierowane do wszystkich, ale do ściśle określonej grupy ludzi. Dla tych, którzy chcą odwrócić się od swojego grzesznego życia i pójść za Jezusem naśladując go. Martwe uczynki pochodzą więc z naszego nieprzemienionego – cielesnego sposobu życia i myślenia. Musimy się od nich odwrócić jeśli chcemy iść za Jezusem w życiu! Martwe uczynki pochodzą od diabła i naszej nieprzemienionej cielesnej natury. Oprócz odwrócenia się od grzechów, powinniśmy odwrócić się również od naszych martwych uczynków.

„Nie przyszedłem, wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych do pokuty” – Łuk. 5:32

„Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, co się źle mają” – Mat. 9:12

Jezus powiedział do grzesznicy, którą uratował, by odeszła wolna ale już więcej nie grzeszyła! Wiele fragmentów mówi o tym, że naszą naturalną konsekwencją tego, że podążamy za Jezusem jest odwrócenie się od grzechu!

„A Jezus podniósłszy się i nie widząc nikogo, tylko kobietę, rzekł jej: Kobieto! Gdzież są ci, co cię oskarżali? Nikt cię nie potępił? A ona odpowiedziała: Nikt, Panie! Wtedy rzekł Jezus: I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz.– Jan 8,10-11

„A uzdrowiony nie wiedział, kto to był, bo Jezus niepostrzeżenie oddalił się od tłumu, który był na tym miejscu. Później spotkał go Jezus w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś; już nigdy nie grzesz, aby ci się coś gorszego nie stało.– Jan 5,13-14

Opamiętajcie się nareszcie i nie grzeszcie; albowiem niektórzy nie znają Boga; dla zawstydzenia waszego to mówię.” – 1 Kor 15,34

Nowe Stworzenie

 „Odrzuciwszy więc wszelką złość i wszelką zdradę, i obłudę, i zazdrość, i wszelką obmowę jako nowonarodzone niemowlęta, zapragnijcie nie sfałszowanego duchowego mleka, abyście przez nie wzrastali ku zbawieniu, gdyżeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan” – 1 Pio 2,1-3

Parafrazując: Ze względu na to, że doświadczyliście dobroci Bożej (w. 3), jako Nowe Stworzenia w Jezusie, zapragnijcie duchowego mleka (w. 2), ponieważ odrzuciliście wszelką złość, zdradę, obłudę, zazdrość oraz obmowę (w. 1)… Większość ludzi, na etapie „doświadczenia dobrotliwości Boga” pozbywa się różnego rodzaju „złych rzeczy” ze swojego życia, ponieważ jest to właściwa droga postępowania o której pisze Paweł. Po błogosławieństwie należy odrzucić to, co złe – grzeszne uczynki (w. 1) a miejsce „pustki” (w. 2) powinniśmy napełniać się właściwym pokarmem – „mlekiem” Ewangelii.

To właśnie ludzie, którzy w jakiś stopniu dostrzegli destrukcyjny wpływ grzechu na swoje życie, są tymi „chorymi”, którzy potrzebują Lekarza. To jest pierwszy, ale zarazem elementarny warunek. Chcąc pojednać się z Bogiem, należy odrzucić grzech. Jest to tak oczywisty wniosek, że (i tu bądźmy szczerzy) czasami bagatelizujemy go. Żyjemy w świecie Mc Donalda, gdzie wszystko musi do nas przyjść szybko i w taki sposób jak lubimy, przyjemny i bezproblemowy. Jednak nie wolno nam zapominać o rzeczach podstawowych i procesie oczyszczenia.

Martwe uczynki = nasze nieprzemienione grzeszne życie

Ap. Paweł zachęca nas byśmy weszli w proces odnowy w naszym nowym życiu i poczynili pewne kroki, by pozbyć się złych rzeczy a przyjęli te dobre – Boże. Jest to proces!

Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, I odnówcie się w duchu umysłu waszego, A obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy.” – Ef 4,22-24

Napomnienie Hebrajczyków

 „Biorąc pod uwagę czas, powinniście być nauczycielami, tymczasem znowu potrzebujecie kogoś, kto by was nauczał pierwszych zasad nauki Bożej; staliście się takimi, iż wam potrzeba mleka, a nie pokarmu stałego” – Hebr 5,12

Zasadniczym problemem kościoła w Jerozolimie nie było to, że nauki były za trudne, bądź że intelektualnie uchybiali, ale to, że po upływie pewnego czasu (można się domyślać, że długiego) duchowo stali w miejscu, nie rozwijając się. Miniony czas, który nie przyniósł owoców Ducha – jest zasadniczym zarzutem ap. Pawła.

Lista martwych uczynków

  • Uczynki dokonane bez wiary

Tak jak wiara bez uczynków jest martwa (list Jakuba), tak tym bardziej uczynki bez wiary są uczynkami martwymi.

„Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków? Czy wiara może go zbawić? Jeśli brat albo siostra nie mają się w co przyodziać i brakuje im powszedniego chleba, A ktoś z was powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie, a nie dalibyście im tego, czego ciało potrzebuje, cóż to pomoże? Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie” – Jak 2,14-17

Wiele spotkań modlitewnych jest martwych z powodu braku wiary. Pięć minut modlitwy pełnej wiary jest bardziej żywe i potężne w kwestii osiągnięcia zamierzeń Bożych niż całonocne spotkanie modlitewne, przez które przeszło się jak przez próbę wytrzymałości. Wiara oznacza też osobiste przekonanie (Rzym 14,22). To co czynimy bez osobistego przekonania jest martwym uczynkiem. Izraelici przekroczyli Morze Czerwone poprzez wiarę. Egipcjanie naśladowali ich i potopili się (Hebr 11,29). Napisano to, by nas ostrzec. Nie imitujmy czynów czy też służby innych. Mamy również nie imitować znaczenia, które inny człowiek ma w swojej służbie. To także byłby martwy uczynek. Mamy prorokować wprost proporcjonalnie do naszej własnej wiary (Rzym 12,6). Bóg pragnie, by każdy z nas był sobą, ponieważ wkład, jaki wnosimy poprzez naszą odrębną osobowość w ciało Chrystusa jest wyjątkowy.

  • Uczynki dokonane bez miłości

Kochać Boga i człowieka to dwa kołki, na których wisi każde inne przykazanie (Mat 22,40). Usuń te kołki, a wszystko runie na ziemię. To dlatego właśnie zganiony został przywódca kościoła w Efezie. Jego uczynki nie były już dłużej umotywowane miłością do Boga i człowieka (Obj 2,2-4). Jeśli przestrzegamy przykazań Boga nie zachowując ich ducha, nasze uczynki stają się uczynkami martwymi. Jeżeli mamy być powołani przez Boga do bycia pasterzami Jego stada, to On wpierw nas wypróbuje (jak to uczynił z Piotrem) by przekonać się, czy kochamy Go absolutnie (Jak 21,15-17). W przeciwnym razie nasza służba byłaby bezwartościowa. Podobnie nie wystarczy jedynie błogosławić tym, którzy nas przeklinają. Mamy też z serca ich kochać, gdyż inaczej zachowujemy literę Słowa, ale nie jego ducha.

„Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże” – 1 Kor 13,1-3 

To właśnie ta Miłość, jeśli jest w nas jest w stanie odpowiednio umotywować nasze uczynki.

  • Uczynki dokonane bez gorliwości

Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich” – Obj 3,15-16

Uczynki dokonane bez przekonania to martwe uczynki. Mamy kochać Pana Boga naszego z całego naszego serca, z całej naszej duszy i z całych sił (Mar 12,30). Nasze uwielbienie i wywyższanie musi być całkowite, a nie beznamiętne i martwe. Nasza modlitwa musi zawierać w sobie ładunek emocjonalny, zaś prorokowanie musi być gorliwe. Mamy „promieniować Duchem” przez cały czas (Rzym 12,11). Ogień musi stale płonąć na ołtarzu (Kapł 6,13). Mamy stale wzniecać płomień darów Ducha, którymi obdarzył nas Bóg – a nie wzgardzać nimi, czy też je lekceważyć, bo wielu ich nadużywało (2 Tym 1,7). Większość dzisiejszych zgromadzeń chrześcijańskich znajduje się w martwym stanie, nie posiadając tlącego się w nich ognia Ducha Świętego. Są gotowe na bycie odrzuconymi przez Boga (Obj 3,16) za swój brak gorliwości. Potrzeba nam pokutować za takie martwe uczynki w naszym życiu. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, ale pytanie czy nam zależy na zmianie? 

„Był w jednym mieście pewien sędzia, który Boga się nie bał, a z człowiekiem się nie liczył. Była też w owym mieście pewna wdowa, która go nachodziła i mówiła: Weź mię w obronę przed moim przeciwnikiem. I przez długi czas nie chciał. Potem zaś powiedział sobie: Chociaż i Boga się nie boję ani z człowiekiem się nie liczę, jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, by w końcu nie przyszła i nie uderzyła mnie w twarz. I rzekł Pan: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia powiada!” – Łuk 18,2-6

  • Uczynki dokonane bez radości

Bóg kocha radosnego dawcę (2 Kor 9,7). Miłuje On także radosnego wykonawcę Jego woli. Spotyka On tych, którzy radują się, czyniąc sprawiedliwość (Iz 64,5). Gdy Izraelici nie służyli Bogu z radością, zostali ukarani poprzez bycie zmuszonymi do służenia swoim wrogom (Powt 28,47-48). Na Królestwo Boże składa się prawość, której towarzyszy radość Ducha Świętego (Rzym 14,17). Tylko ci, którzy czują rozkosz czyniąc Jego wolę mogą przynieść radość do serca Boga.

Rozważmy na przykład kwestię płacenia dziesięciny. Było to prawo w starym przymierzu, lecz nigdy nie było nakazane przez Jezusa czy apostołów w nowym przymierzu. A jednak przeważająca część chciwych przywódców duchowych zmusza swoje zgromadzenia do płacenia przymusowej dziesięciny, ofiary poprzez obietnice nagród lub też pod groźbą osądu przez Boga. Ludzie płacą ale bez radości. Nie jest to spontaniczne dawanie a skąpe, niechętne dawanie. Duchowi przywódcy są szczęśliwi gdy pojemniki na ofiary są pełne, ale nie Bóg. Przywódcy kochają dużych dawców ale Bóg kocha tylko radosnych, szczerych i ochoczych dawców!

Zasadą nowego przymierza NIE jest „dawanie tak wiele, jak możesz dać”, lecz „dawanie tak wiele, jak możesz dać radośnie”. Bóg nie chce niczego więcej ponad to. Oczywiście otrzymasz w tej samej mierze, w jakiej dajesz (2 Kor 9,7; Łuk 6,38). Bóg nie pragnie jednak żadnego wysiłku czy darów, które są ofiarowane niechętnie. Martwe uczynki to coś, co czynimy bez radości!

  • Uczynki dokonane dla korzyści osobistych i zaszczytów

„Znam twoje czyny: masz imię, [które mówi], że żyjesz, a jesteś umarły.” – Obj 3,1

Oto był człowiek duchowo martwy, który jednak był nadal zadowolony, ponieważ posiadał imię, że był żywy. Szukał chwały człowieka bardziej niż chwały Bożej (Jak 5,44, 12,43) wskutek czego wszystkie jego uczynki były martwe. Wszystko co czynimy, by zrobić wrażenie na ludziach jest martwym uczynkiem. Wszystko co czynimy, a o czym chcemy, by inni wiedzieli, to także martwy uczynek (Mat 6,1-18). Żywe uczynki dokonywane są w ukryciu, wyłącznie przez obliczem Boga, przy użyciu każdej możliwości by zakryć je przed oczyma ludzi. Za każdym razem kiedy jesteśmy dumni z naszych osiągnięć dla Boga, zaczęliśmy „czcić dzieła naszych własnych rąk” (Dz.Ap 7,41) i nasze uczynki z miejsca stają się martwe. To tak buduje się Babilon, jak w jasny sposób komunikuje to Dan 4,30.

Gdy tylko jesteśmy pokuszeni, by myśleć o opinii innych odnośnie nas samych czy też naszej pracy, musimy wyrzucić owe myśli do systemu kanalizacyjnego, gdzie jest ich miejsce. Nawet opinie, jakie wielcy ludzie Boga mają na nasz temat muszą być usunięte z naszych myśli. Również praca wykonana dla Pana w zamian za wynagrodzenie jest martwym uczynkiem.

„Nasza sprawiedliwość w oczach ludzi jest obrzydliwością w oczach Boga” – Łuk 16,15

 „Baczcie też, byście pobożności swojej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano; inaczej nie będziecie mieli zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie. Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją” – Mat 6,1-2 

A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją” – Mat 6,5

 „A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją” – Mat 6,16

Jałmużna, post czy modlitwa są szlachetnymi uczynkami, które znajdują upodobanie u Boga. Jednak te kilka słów Jezusa skutecznie pokazało obłudę ze względu na intencję większości tych, którzy to robili jedynie z chęci wywyższenia się ponad innych (PYCHA). Pycha była również jednym z tych „martwych uczynków” zboru korynckiego – 1 Kor 3,1-3

Jednak nie jest tak, że cielesne uczynki nic nie wnoszą! Każde z tych oskarżeń jest podsumowane podobnie brzmiącym zwrotem: „odbierają zapłatę swoją”, „otrzymali zapłatę swoją”. Czyniąc coś jedynie dla „ludzkiego oka”, otrzymamy z pewnością chwałę od ludzi, ale takie życie i postępowanie (jak powyższe uczynki) przyniesie nam śmierć. W takim kontekście możemy ową postawę rozpatrywać z poziomu „martwych uczynków”.

  • Uczynki dokonane jedynie w celu uspokojenia własnego sumienia

Poganie są zmotywowani do dokonywania pewnych uczynków jak post, modlitwa czy dawanie jałmużny w wyniku odczuwania wyrzutów sumienia (Rzym 2,15).

Także w przypadku chrześcijan możliwym jest dokonywać takich uczynków by tylko uspokoić swoje sumienie. Wielu czyta Biblie i modli się codziennie po prostu by załagodzić wyrzuty sumienia. Z tego samego powodu uczęszczają na spotkania, płacą dziesięcinę, dają żebrakom jałmużnę itp. Wszystkie takie uczynki to martwe uczynki. Są kaznodzieje, którzy obracają tę słabość u wierzących na własną korzyść, nalegając, by zrobili oni coś dla milionów ginących „bez Chrystusa”. Ludziom mówi się „albo dawaj, albo idź”. W konsekwencji niektórzy dają pieniądze, a inni zostawiają pracę wybierając zajęcie chrześcijańskie. Postąpiwszy bez przewodnictwa Pana, a jedynie kierując się emocjami w danej chwili by załagodzić poczucie winy obie te grupy popadają w błędne koło martwych uczynków.

  • Uczynki dokonane ze strachu przed sądem Bożym

Unikanie grzechu dlatego, że obawiamy się sądu Bożego jest dobre, jednak z pewnością nie jest to motyw, dla którego Jezus unikał grzechu. Robił On to, gdyż chciał podobać się Ojcu. Taka ma też być i nasza motywacja. Przypuśćmy, że nie byłoby kary za pożądanie kobiet, albo opowiadanie kłamstw, albo chowanie do kogoś urazy, czy oddawalibyśmy się tymże grzechom? Czy może wciąż unikalibyśmy ich z powodu naszego prostego pragnienia podobania się Bogu? Niech każda osoba odpowie sobie sama na to pytanie, opracowując swoją własną drogę ucieczki przed martwymi uczynkami z bojaźnią i drżeniem. Przebaczyć komuś tylko dlatego, że nie chcemy otrzymać jakiejś choroby jako osądu od Boga lub dlatego, że chcemy aby Bóg nam wybaczył to martwy uczynek, gdyż umotywowany jest egoistyczną obawą przed osądem. Co zatem winniśmy powiedzieć o tych, którzy czytają Biblię i modlą się o poranku jedynie po to, by uniknąć jakichkolwiek wypadków w ciągu dnia? Kwalifikuje się to do tej samej klasy jako pogański przesąd!

  • Uczynki dokonane dla nagrody

Podczas gdy prawdą jest, że Jezus wynagrodzi wiernych (Obj 22,12) i prawdą również jest to, że ostatecznym pragnieniem naszego życia powinna być chęć podobania się Panu (2 Kor 5,9), by móc pewnego dnia usłyszeć od Niego słowa „dobrze, sługo dobry i wierny”, to jednak sam Jezus przestrzegł nas przed egocentrycznym pragnieniem nawet i niebiańskiej nagrody motywującej nas w naszych poświęceniach i naszej służbie Jemu.

Gdy Piotr porównał siebie w sposób korzystny z bogatym, młodym władcą (który właśnie odwrócił się od Jezusa) i zadał pytanie „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” (Mat 19,27), Jezus odpowiedział za pomocą paraboli o pracownikach (Mat 20,1-16). Dowiadujemy się w niej, że ci, którzy pracowali dla zapłaty (nagrody) byli ostatni, ci zaś, którzy pracowali nie myśląc o nagrodzie byli pierwszymi (mimo że wykonali tylko niewielki procent dzieła, które wykonali ci wcześniejsi).

Ilość kontra jakość – widzimy tu różnicę pomiędzy martwymi, a żywymi uczynkami. Uczynki dokonane w nadziei na ostateczne wyniesienie ponad innych wierzących i znalezienie miejsca w oblubienicy Chrystusa będą obnażone w dniu ostatecznym jako martwe uczynki.

Jeżeli będziesz oczyszczać swoje myśli, czynić dobrze innym i kochać swoją żonę lub być oddaną swemu mężowi, a wszystko to z myślą o byciu wywyższonym/ą pewnego dnia w przyszłości, to ego jest wciąż w centrum twojego życia, a wszystkie twoje egocentryczne „dobre” uczynki są uczynkami martwymi!

Ci, którzy w chwale otrzymają korony szybko rzucają je pod nogi Pana, mówiąc „Tyś jeden wart” (Obj 4,10). Możemy być uwolnieni od martwych uczynków dopiero gdy oczyścimy siebie z motywacji innych niż pragnienie wychwalania Boga. Jeśli w pamięci prowadzimy dokumentację wszystkich dobrych uczynków jakich dokonaliśmy, to owe dobre uczynki stają się martwe.

Jezus dał nam dwa obrazy ostatniego dnia sądu – jeden, w którym ludzie wymieniali przed Bogiem wszystkie dobre rzeczy, jakie uczynili w swoim ziemskim życiu, „Panie, prorokowaliśmy w Twoim imieniu, uzdrawialiśmy chorych w Twoim imieniu, itp. (Mat 7,22-23). Ludzie ci zostali przez Boga odrzuceni. W drugim z kolei znajdujemy ludzi prawych, zaskoczonych, gdy Pan przypomniał im dobro, jakie czynili żyjąc na ziemi. „Panie, kiedyśmy to uczynili?” jest ich okrzykiem zdumienia (Mat 25,34-40). Zapomnieli o dobru, które czynili, gdyż nie dokonali tychże uczynków dla nagrody. Widzimy tu wyraźny kontrast pomiędzy uczynkami żywymi, a martwymi. Do której kategorii pasujemy?

  • Uczynki dokonane bez przeżywania śmierci Jezusa

Żywe uczynki to tylko te, które wypływają z życia Jezusa w nas. Niemożliwym jest posiadanie tego życia Jezusa nie przeżywszy uprzednio umierania Jezusa – codziennego krzyża (2 Kor 4,10). Jeżeli zaledwie kontrolujemy nasz język by nie mówić w gniewie, lub pilnujemy, by na naszej twarzy nie malował się grymas niezadowolenia, a w środku wciąż gotuje się w nas złość i irytacja, to nie jest to zwycięstwo, a zagłuszenie. Jest to jak nauka jogi, a nie Jezusa Chrystusa. Jezus powiedział nam, byśmy co dzień dźwigali nasz krzyż. Oznacza to co dzień zadawać śmierć swemu ciału (Gal 5,24). Śmierć poprzez ukrzyżowanie jest długim procesem, w przeciwieństwie do zastrzelenia albo powieszenia. Ciało nie może być zastrzelone lub powieszone w ciągu chwili; może ono tylko być ukrzyżowane. Jeśli jednak jesteśmy wierni w utrzymaniu tego przestępcy na krzyżu, to we właściwym czasie nastanie śmierć, a my któregoś dnia zaprzestaniemy grzeszyć, nawet wewnętrznie (1 Pio 4,1). Wtedy żywe uczynki Ducha wypłyną niczym rzeki wody żywej z naszego najgłębszego jestestwa (Jan 7,38). Nasze wewnętrzne nastawienie będzie wtedy zgodne z naszym wyglądem zewnętrznym i uczynkami. Nie będzie już wtedy potrzeby sztucznego uśmiechania się, czy jakiejkolwiek innej formy zewnętrznej pobożności.

  • Uczynki, które pochodzą z naszego własnego, ludzkiego rozsądku

Altruistyczna i pełna poświecenia praca Marty dla Pana i Jego ludu jest świetnym przykładem dobrych uczynków niebędących uczynkami martwymi (Łuk 10,38-42). Nie wykonywała ona tej pracy jedynie dlatego, że czuła, iż był to dobry uczynek do zrobienia, ale „najważniejszą rzeczą w byciu sługą jest to, że czyni on to, co nakazuje mu jego pan”, a nie to, co on sam ma ochotę zrobić (1 Kor 4,2). W ten sposób Maria była mądrzejsza w tym, że pierwsza usiadła u stóp Jezusa by usłyszeć, co pragnął by uczyniła. Heb 4,10-12 mówi, że Słowo Boże oddziela to, co duszewne od tego, co duchowe; i tak jak mamy stronić od grzechu, tak mamy również zaprzestać czynienia swoich własnych uczynków. Uczynki duszewne to martwe uczynki. Jezus nigdy nie zrobił niczego ze swej własnej inicjatywy (Jan 5,30). Nawet dziś Bóg szuka nie tych, którzy posiadają błyskotliwe pomysły co do tego, jak wykonywać Jego pracę (gdyż to może jedynie tworzyć „Ismaelów”), lecz tych, którzy są wystarczająco pokorni by uznać swój brak mądrości i siły i którzy uczynią siebie dostępnymi dla Boga by użył ich tak, jak się to Mu upodobało. Bóg szuka nie umiejętności, a dostępności.

Usłyszawszy teraz o martwych uczynkach, wielkim zagrożeniem dla niektórych z nas jest to, że możemy wycofywać się z urwiska „martwych uczynków” i spaść z klifu po drugiej stronie wąskiej ścieżki – klifu „nic nie robienia”. To byłoby jeszcze gorsze. Żywe uczynki Ducha mogą być przez nas dokonywane tylko wtedy, gdy współpracujemy z Duchem prowadząc zdyscyplinowane życie – nie prawo, a dyscyplina.

„Oczyśćmy się zatem nie tylko z wszelkich brudów ciała, lecz także i ducha” – 2 Kor 7,1 

„tak, by nasze prawe uczynki mogły stać się naszym bisiorem w dniu zaślubin Baranka” – Obj 19,8

Przykład Koryntian

„I ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie, Jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? Albowiem jeśli jeden mówi: Ja jestem Pawłowy, a drugi: Ja Apollosowy, to czyż cieleśni nie jesteście?” – 1 Kor 3,1-4

Kłótnia to jedynie skutek ich cielesnego postępowania. Postępowania, które uniemożliwiło im właściwe zrozumienie spraw duchowych, jakie im ap. Paweł  swego czasu wykładał. Analizowany przez nas fragment skierowany jest do ludzi już nawróconych, którzy swoim życiem powinni wyznaczać dla świata standardy, a nie zaprzedawać się im.

Mlekiem duchowym jak wcześniej udowodniliśmy były podstawy wiary, które są wymienione w naszym sztandarowym fragmencie (Hebr 6,1-2). Zatem martwe uczynki to cielesne uczynki, które ap. Paweł wymienia w powyższym fragmencie oraz dłuższą ich listę w innym miejscu:

„Lecz jeśli jedni drugich kąsacie i pożeracie, baczcie, abyście jedni drugich nie strawili. Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej.
Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie. A jeśli Duch was prowadzi, nie jesteście pod zakonem.
Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, Bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, Zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą.– Gal 5,15-21

Właściwa motywacja uczynków

Uczynki bez fundamentu wiary, miłości oraz właściwej motywacji naszego serca są jedynie próbą zaspokojenia naszego sumienia lub próbą wywyższenia się i zwrócenia na siebie uwagi. Jeśli robimy coś szczerze dla Boga wtedy nikt nie musi nas widzieć a nasze uczynki będą wypływały w wiary w Boga i czystej bezwarunkowej miłości.

 „W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” – Mat 7,22-23

Ludzie powyżej opisani czynili wielkie i wspaniałe rzeczy, niejednokrotnie się przy tym modlili i wzywali imienia Boga. Efektem końcowym jest odrzucenie, bo choć czynili cuda, to nie czynili woli Ojca: 

Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie” – Mat 7,21

Uczynki nie przyniosły im nagrody! Powyższe przykłady pokazują, że to, co z pozoru jest nieskazitelne, może ostatecznie okazać się zepsute. Każdy szlachetny uczynek z pewnością może być dobry i pewnie będzie pozytywnie oddziaływał na innych, ale nie możemy być pewni, czy faktycznie jest dobry w oczach Bożych, jeśli nie znamy intencji, które tutaj (jak się okazuje) są kluczowe. Dlatego dość ryzykowne jest ocenianie innych i ferowanie jakichkolwiek wyroków. Jednak Pismo Święte obliguje nas samych do tak gruntownej analizy.

Wolontariusz pracujący w hospicjum to może z wyglądu bardzo szlachetny człowiek… A Bóg może (podkreślam: może!) brzydzi się tym wolontariatem, bo widzi serce tego człowieka i zna jego złe intencje…

Niezmiernie ważne jest, co nami kieruje, gdy na przykład podejmujemy się jakichś zadań w kościele czy społeczności – przyjmując jakąkolwiek usługę, czy robiąc coś, warto szczerze się zastanowić, czy naszym pragnieniem jest wykorzystanie naszych zdolności i talentów dla dobra naszych współbraci i dla chwały Bożej, czy też szukamy jedynie okazji, by być widzianym i podziwianym przez innych by zaspokoić własną ambicję. Kontynuując, może warto byłoby odpowiedzieć sobie szczerze także na inne podobne pytania, na przykład:

  • Dlaczego się modlę? Czy moja modlitwa wynika z rzeczywistej potrzeby rozmowy z naszym Ojcem, czy jest jedynie wykonywaniem pewnego wyuczonego przez lata schematu – rytuału?
  • Dlaczego zdecydowałem się przyjąć chrzest? Czy dlatego, że nie wyobrażałem sobie innej drogi życia, jak tylko droga z Bogiem i dla Boga w naśladowaniu Jego Syna, czy też uległem czyimś oczekiwaniom, może naciskom bliskich?

Wnioski

Nasz Bóg traktuje serio wszystkie nasze uczynki! One naprawdę mają dla Niego znaczenie i jako sędzia sprawiedliwy kiedyś sprawiedliwie zdamy sprawę z każdego z nich. Martwe uczynki ranią Boże serce i przynoszą śmierć do naszego życia.

„Według łaski Bożej, która mi jest dana, jako mądry budowniczy założyłem fundament, a inny na nim buduje. Każdy zaś niechaj baczy, jak na nim buduje. Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, To wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze; Jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień.” – 1 Kor 3,10-15

„Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe.” – 2 Kor 5,10

  • Jesteśmy cieleśni i wiele naszych grzesznych zachowań czy przyzwyczajeń skutecznie zakrada się do naszego poświęconego życia. Każdy grzech jest śmiercią. Bagatelizujemy i pozwalamy by Ewangelia nas nie zmieniała. 
  • Nasze poświęcenie niesie z sobą pewną zmianę zachowań, które należy czynić, ale na nic się to zda, jeśli nie będzie umotywowane Bożym oczekiwaniem względem nas, a (na przykład) presją społeczności, co może skutkować ciągłym narzekaniem, szukaniem kompromisów, folgowaniem sobie i np. toksycznym oddziaływaniem na innych jak w Koryncie.