Czy można nie mieć w ogóle wiary? Czy można nie wierzyć w nic? Powszechnie mówi się, że część wierzy a część nie wierzy. Czy to jest prawda? Prawda jest taka, że wszyscy wierzą i prawie każdy ma jakiś „rodzaj” wiary. Pytanie tylko jaki?
Nawet ateista mówiąc, że nie wierzy POTWIERDZA, że po pierwsze jest wiara w Boga a po drugie, że wierzy w coś innego niż w to, w co wierzą chrześcijanie. Wierzy w swój własny system wartości i przekonań albo w siebie i swoje możliwości!
Biblia mówi, że nawet demony wierzą, że Bóg istnieje i drżą na tą myśl.
„Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą.” – Jak 2,19
Nawet sam szatan wie, że Bóg istnieje i próbuje on powstrzymać Jego działanie na ziemi i wierzy, że jego plan się spełni.
Ateizm bez Boga nie może istnieć ale Bóg bez ateizmu może
Gdy nie wierzymy w nic – wtedy załamujemy się, popadamy w depresję, przychodzą do nas myśli samobójcze i kończy się to śmiercią. To dopiero jest ten stan NIEWIARY w cokolwiek. Diabeł jest zainteresowany tym byśmy nie mieli wiary lub mieli niewłaściwą wiarę.
Największym problemem naszych czasów nie jest brak jakiejkolwiek wiary a nadmiar różnych „koncepcji wiary”
Problemem jest również brak zrozumienia i miejsca na właściwe przesłanie wiary (zawartej w ewangeliach). Wiara jest bardzo osobista ale o tym później.
To, co obecnie mamy to mix wielu koncepcji, który przynosi nam zamieszanie, zniechęcenie i brak skuteczności. Wszystko, co jest rozwodnione jest mało skuteczne.
Różne koncepcje wiary
Był pewien zwyczajny wieczór kilka lat wstecz gdy wszedłem do domu modlić się o bardzo chorego mężczyznę. Był bardzo schorowany ale nie bałem się, miałem pokój, ponieważ wcześniej oddał on życie Jezusowi i został ochrzczony. Zaczęliśmy się modlić i od razu coś mi przeszkadzało w tej modlitwie jednak pełny zapału nie zwracałem na to uwagi. Pomimo jednak naszych modlitw na naszych oczach ta osoba zmarła. Modliliśmy się tym bardziej gorąco tym razem o zmartwychwstanie jednak i tym razem nie udało się. Atmosfera opadła i miałem czas by rozejrzeć się po pokoju i zauważyć te dziwne rzeczy, które mi wcześniej przeszkadzały. Nie wszystkie jestem w stanie nawet nazwać, ponieważ są to pogańskie zwyczaje i tradycje ludowe praktykowane od pokoleń w celu „uzyskania jakiejś korzyści” – w tym przypadku uzdrowienia. Tych przedmiotów i praktyk jest wiele… jak świeczka, która musi się cały czas palić; coś wiszącego, co odstrasza złe moce, czy nawet odwiedziny księdza z jego akcesoriami i rytuałem… nasza wiara osobista w Bożą moc często jest na końcu albo w ogóle nie istnieje. To była bardzo zaradna próba ratowania kogoś w oparciu o wszystko, byle by zadziałało. Nie miało natomiast znaczenia to, że niektóre elementy się wzajemnie wykluczały. Gdzie w tym była wiara w Boga? Jest napisane, że „lud mój ginie z braku poznania”. Jeśli nie ma poznania Boga wtedy nie ma również i Jego zwycięstwa w naszym życiu.
Pan Jezus posyłał uczniów by uzdrawiali, wyganiali demony, czynili cuda… bez niczego, nawet, bez Jezusa obok nich. Co za różnica! Jednak ma to sens. Jeśli polegamy na Bogu to na niczym innym! Chyba, że usłyszeliśmy od Niego by coś zrobić.
„I zwoławszy dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi demonami i moc uzdrawiania chorób. I posłał ich, aby głosili Królestwo Boże i uzdrawiali. I rzekł do nich: Niczego nie zabierajcie na drogę, ani kija, ani torby, ani chleba, ani pieniędzy, ani dwóch szat.” – Łuk 9,1-3
Nie oznacza to oczywiście, by nie korzystać z pomocy lekarzy i leków, ponieważ oni również są używani przez Boga ale chodzi o to, by w tym wszystkim polegać na Jeden osobie i mieć nadzieję w Nim, pomimo naszego procesu leczenia. On jest w stanie pokierować rękoma lekarzy, ale czy my w tym czasie wierzymy w lekarzy czy Boga, który używa lekarzy? To zupełnie inne podejście.
Jeśli chcemy skorzystać z bankomatu to tylko w określony sposób. Możemy cały dzień walić w niego głową, przyciskać przyciski, wciskać kartki papieru i nieodpowiednie karty ale i tak nic nie zadziała a my co najwyżej spotkamy się z policją. Jeśli nie wiemy w jaki sposób Bóg działa i co gorsza nie chcemy się dowiedzieć, to możemy przeżyć całe życie nie korzystając z niczego, co On oferuje. To jest straszne ale jakie realne.
Możemy wierzyć w niezliczoną ilość rzeczy, przedmiotów, wymysłów, cudownych koncepcji i mikstur czy pieniądze… Każdy z nas w coś lub kogoś wierzy i nie wszystkie te koncepcje są niewłaściwe, czy niepotrzebne. Jednak nie są na pewno tą wiarą o której Jezus powiedział, że góry przenosi.
W czym pokładamy naszą nadzieję, w tym będziemy oczekiwać pomocy.
Przy nauce angielskiego możesz zauważyć, że dla pewnych czasów są charakterystyczne zwroty, np.
- Always – zawsze
- Usually – zazwyczaj
- Often – często
- Sometimes – czasami
- Rarely – rzadko
- Never – nigdy
Jeśli te przysłówki występują w zdaniu, to prawie zawsze oznacza to, że ktoś mówi w czasie Present Simple. Podobnie jest z nami. To w jaki sposób myślimy i wypowiadamy się zdradza to, w co i jak wierzymy.
Wiara we własne możliwości
Czasem wierzymy tylko w siebie i własne możliwości oraz rozwój osobisty, pokonywanie własnych barier, zwiększanie wpływu. Polegamy na sobie. Jakie są typowe słowa odnoszące się do tego rodzaju wiary:
„Dam radę”, „Mogę wszystko…”
Słyszeliście takie osoby kiedyś? Czy może sami tak mówicie? Czy nie powinno być:
„Zamiast tego, winniście mówić: Jeżeli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub owo [wtedy to zrobicie i wam się powiedzie].” – Jak 4,15
Wiara we własne możliwości nie jest zła, potrzebujemy ją mieć, ale to nie jest wiara w Boga i Jego możliwości :)
Wiara w wiarę
Nie ważne w co wierzymy, byle by wierzyć. Ta koncepcja znajduje się w wielu bestselerach pozytywnego myślenia. Mówi o tym, że chodzi o tą wiarę w nas i z nas w cokolwiek. Jakie są typowe słowa odnoszące się do tego rodzaju wiary:
„Cokolwiek zrobię powiedzie się, ponieważ ja tak powiedziałem i ja wierzę, że tak się stanie.”
Jest to rozszerzona koncepcja wiary we własne możliwości. Ponieważ własne możliwości często mamy ograniczone, dlatego ta koncepcja mówi o tym, że możemy sobie „zwizualizować” wszystko w naszym życiu. Jeśli tylko bardzo chcemy i wierzymy to będziemy to mieć. Ta koncepcja również skupia się na naszym „ja” w którym nie potrzebujemy Boga do zrealizowania naszego celu. Znam przypadki, że ludzie naklejali na ścianie np. zdjęcie mercedesa i regularnie mówili, że będą go mieć w przyszłym roku! Słyszeliście takie osoby kiedyś?
Jeśli w jakiejkolwiek koncepcji wiary nie potrzebujemy Boga, to nie jest to wiara w Boga!
Różne rodzaje wiary oczywiście mogą działać, ale w jakim autorytecie i w jakim imieniu? Wiara szatana, demonów też działa.
„Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie [MY] prorokowaliśmy w imieniu twoim i [MY] w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów i [MY] w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem [nie mieliśmy relacji]. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie [Nie było w tym Mojej woli, prowadzenia i posłuszeństwa].
„Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce. A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki.” – Mat 7,21-27
Powinniśmy polegać na BOGU i Jego zaleceniach i słowach w formie spisanej [Biblia] lub w formie objawionej [Rhema].
Wiara w pieniądze i dobrobyt
Wierzymy, że pieniądze mogą wszystko, że one dadzą nam szczęście, przyjemności i wszystko, czego tylko będziemy potrzebować. Tutaj wciąż nie potrzebujemy Boga, bo to nie w Niego wierzymy, ale w możliwości, które dają pieniądze. Gdy mamona rządzi nami polegamy na niej i tylko dzięki niej czujemy się pewnie i bezpiecznie. Jest to jednak złudne, pozorne bezpieczeństwo nie oparte na Bogu. Pieniądze są jedynie pomocą ale polegać powinniśmy nie na nich a na Bogu, który nam daje pieniądze i zaopatrzenie w życiu.
Pieniądze nie są złe ale miłość do nich już tak. Ona oślepia i gubi nas.
Mówimy:
„Pieniądze są najważniejsze w życiu”, „Jak będę miał pieniądz, to będę bezpieczny”
„Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie.” – Mat 6,24
„I powiedział im podobieństwo: Pewnemu bogaczowi pole obfity plon przyniosło. I rozważał w sobie: Co mam uczynić, skoro nie mam już gdzie gromadzić plonów moich? I rzekł: Uczynię tak: Zburzę moje stodoły, a większe zbuduję i zgromadzę tam wszystko zboże swoje i dobra swoje. I powiem do duszy swojej: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat; odpocznij, jedz, pij, wesel się. Ale rzekł mu Bóg: Głupcze, tej nocy zażądają duszy twojej; a to, co przygotowałeś, czyje będzie? Tak będzie z każdym, który skarby gromadzi dla siebie, a nie jest w Bogu bogaty.” – Łuk 12,16-21
Wiara w człowieka
Bardzo często odwracamy się od Boga i polegamy na ludziach. Znajdujemy sobie ludzi „od wszystkiego”. Polegamy na innych i ich możliwościach. To mogą być wielcy ludzie, idole, artyści, ludzie sukcesu, wielcy mówcy, lekarze i zielarze, naukowcy, gwiazdy telewizyjne, księża, przywódcy duchowi, ludzi o ponadnaturalnych zdolnościach, guru, nauczyciele… Nie ważne kto, ważne, że te osoby zastępują nam Boga i poleganie na nim.
„Jeśli tylko pojadę na konferencję z tą osobą…”
„Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej. Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje i nie przestaje wydawać owocu.” – Jer 17,5-8
Oczywiście jest wiele sytuacji w których potrzebujemy polegać na ludziach. Biblia mówi, by np. wezwać starszych, doświadczonych w boju wierzących, by się modlili za nami i wspomogli naszą wiarę. I to poprzez ich wiarę Bóg zadziała w życiu chorego. Jednak główna myślą w tych wersetach jest to, że są to ludzie, którzy mają to połączenie z Bogiem i wiarę w Niego. Oni mogą nas pouczyć i wprowadzić na właściwą drogę wiary a nie polegania całe życie na nich. Potrzebujemy uchwycenia się Boga, którego i oni się uchwycili.
Czasem niestety robimy wszystko co tylko możliwe, żeby uniknąć naszego osobistego spotkania z Bogiem
Możemy całe życie patrzyć jak inni jeżdżą na rowerze, podziwiać ich, brać lekcję od nich. Uczyć się godzinami teoretycznych technik jazdy, zagrożeń i rodzajów rowerów ale samemu nie jeździć. Możemy dużo wiedzieć o Bogu ale samemu nie mieć z nim relacji. Bóg chce mieć z nami osobistą relację, chce słyszeć nasz głos i chce byśmy również słyszeli Jego głos.
Wiara w moc
Wierzymy bardziej w ponadnaturalne rzeczy, w duchy, anioły, demony, horoskopy, astrologie, czary, przekleństwa, „nieszkodliwą” białą magię, przesądy, wróżki, świeckich „proroków” i przepowiednie. Polegamy na „duchowej mocy” lub innej nazwie. Ludzie mówią:
„Jeśli tylko pojadę na konferencję z tą osobą…”, „To, czy tamto dla mi siłę i rozwiązanie w życiu…”
Szymon czarnoksiężnik chciał kupić moc Ducha Św, nie chodziło mu o nic więcej. Nie chodziło mu o Boga ale o Jego moc i zadziwiające rzeczy, które można za jej pomocą uczynić. On nie szukał Boga ale Jego ręki.
Czy szukasz w swoim życiu Boga czy tylko Jego ręki i pomocy? Szukasz jakiejkolwiek mocy, czy Boga?
„A gdy Szymon spostrzegł, że Duch bywa udzielany przez wkładanie rąk apostołów, przyniósł im pieniądze i powiedział: Dajcie i mnie tę moc, aby ten, na kogo ręce włożę, otrzymał Ducha Świętego. A Piotr rzekł do niego: Niech zginą wraz z tobą pieniądze twoje, żeś mniemał, iż za pieniądze można nabyć dar Boży.” – Dz 8,18-20
Wiara w zdrowe jedzenie
Ostatnio dość mocno jest akcentowane w świecie zdrowe i ekologiczne jedzenie. Ludzie w nim upatrują cudownego czynnika przedłużenia ich życia i ominięcia chorób.
Świat bez Boga zawsze będzie na czymś skupiał swoją wiarę, dając ludziom złudną nadzieję i bezpieczeństwo.
Moje pytanie jest takie, co jadł Abraham? Czy jadał właściwie, z właściwego kubka zdezynfekowanego czy miedzianego? Czy gotował wodę, dobrze przyprawiał jedzenie? Na pewno jadł produkty nieprzetworzone i bez chemii i to jest fakt. Daniel natomiast jadał bardziej jarzyny. O Dawidzie nie czytamy by wybrzydzał w jedzeniu a będąc królem pewnie nie odmawiał sobie niczego. Salomon pisał, by jeść i pić i być dobrej myśli. Z kolei Piotr w NT miał wizję z mnóstwem jedzenia składającego się z nieczystych (dla Izraelitów) zwierząt, nad którym Bóg mówił: „zabijaj i jedz”.
Oczywiście, że powinniśmy jeść mądrze i nie byle co ale nie jest dobrze zapominać o tym kto nas stworzył i kto może nas utrzymać przy życiu! Jedzenie nie powinno być naszym Bogiem. Nasza ufność powinna być w Nim a nie w jedzeniu.
Post jest również dobry ale moja nadzieja nie jest w poście a w Tym, który wszystko może. Post zmienia nas i nasze serce a nie jest sposobem na wykręcenie ręki Bogu.
Wiara w strach i złe rzeczy
Może pomyślisz, że to chyba najrzadszy przypadek. Otóż jeden z najczęstszych! Każdy wierzy, że spełnia się wiara w dobre rzeczy a co, gdy wierzymy w złe rzeczy? One również się spełniają!
„Bo to, czego się bałem, nawiedziło mnie, a to, przed czym drżałem, przyszło na mnie.” – Job 3,25
Prorok John Paul Jackson po zachorowaniu na raka powiedział, że nie miał pojęcia, jak bardzo poważnie Bóg podchodzi do naszych obaw i strachu. Dlaczego? Ponieważ czegokolwiek boimy się bardziej niż Boga, to stawiamy na Jego miejscu. Jeśli pies wie, że się go boimy jest to dla niego sygnał, że ma przewagę i uważamy go za kogoś silniejszego.
Czegokolwiek boimy się bardziej niż Boga, to stawiamy na Jego miejscu.
Bóg nie pozwoli nikomu zająć Jego tronu. Jeśli boimy się jakichś innych rzeczy, osób, to tak naprawdę one są naszymi Bogami. To, tym rzeczom podporządkowujemy całe nasze życie.
Bóg nie pozwoli nikomu zająć Jego tronu. Wszystko przed czym drżymy jest naszym Bogiem i składamy temu hołd i podporządkowujemy całe nasze życie.
Król Nebukadnesar zarządził pod groźbą śmierci, by każdy kłaniał się Jego posagowi i oddawał mu hołd. Daniel i jego przyjaciele nie mogli tego zrobić, ponieważ Bóg był dla nich jeden i nie mogli się kłaniać przed innym. Bez względu na konsekwencje, oni poszli za Bogiem i tylko w Nim pokładali nadzieję. Ich życie było w Bożych rękach a nie strachu czy króla.
„Król Nebukadnesar kazał zrobić posąg ze złota, sześćdziesiąt łokci wysokości, sześć łokci szerokości, i postawił go na równinie Dura w prowincji babilońskiej…. W chwili, gdy usłyszycie głos rogu, fletu, cytry, harfy, lutni, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, padnijcie i oddajcie pokłon złotemu posągowi, który wzniósł król Nebukadnesar. Kto zaś nie upadnie i nie odda pokłonu, ten będzie natychmiast wrzucony do wnętrza rozpalonego pieca ognistego.” – Dan 3,1.5-6
Jak wiemy Szadrach, Meszach i Abed-Nego nie pokłonili się i znaleźli się w piecu a Bóg ich uratował. Jednak nie było dla nich ważne czy Bóg ich uratuje czy nie, ponieważ oni wiedzieli, że i tak wieczność spędzą z Bogiem. Nie pokładali ufności w tym świecie i życiu ale w Bogu i życiu wiecznym, które On daje!
„Nebukadnesar odezwał się i rzekł do nich: Czy to prawda, Szadrachu, Meszachu i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga i nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Gdy więc teraz usłyszycie głos rogu, fletu, cytry, harfy, lutni, dud oraz wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, bądźcie gotowi upaść i oddać pokłon posągowi, który ja wzniosłem; bo jeżeli nie oddacie pokłonu, będziecie natychmiast wrzuceni do wnętrza rozpalonego pieca ognistego, a który bóg wyrwie was z mojej ręki? Wtedy Szadrach, Meszach i Abed-Nego odpowiedzieli królowi Nebukadnesarowi: My nie mamy potrzeby odpowiadać ci na to. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, może nas wyratować, wyratuje nas z rozpalonego pieca ognistego i z twojej ręki, o królu. A jeżeli nie, niech ci będzie wiadome, o królu, że twojego boga nie czcimy i złotemu posągowi, który wzniosłeś, pokłonu nie oddamy. Wtedy Nebukadnesar bardzo się rozgniewał na Szadracha, Meszacha i Abed-Nega i wyraz jego twarzy zmienił się. Odezwał się więc i kazał rozpalić piec siedem razy bardziej niż go zwykle rozpalano.” – Dan 3,14-19
Jezus powiedział, że powinniśmy „umrzeć” dla tego świata, nie pokładać w nim nadziei. Nie oznacza to, żeby teraz żyć w ubóstwie i bez przyjemności, ale by nie pokładać nadziei w tym co mamy a w Nim.
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje. Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu. Jeśli kto chce mi służyć, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie; jeśli kto mnie służy, uczci go Ojciec mój.” – Jan 12,24-26
Nie powinniśmy bać się niczego, tylko Boga.
„Oto bojaźń Pańska, ona jest mądrością, a unikanie złego rozumem.” – Job 28,28
Wiara w Pandemii
Czy przyjąć szczepionkę? Czy szczepionki są złe? (czytaj do końca!)
Żyjemy w czasach w których media wywierają bardzo silny strach w ludziach i próbują skupić całą naszą uwagę na jedynej nadziei ludzkości – szczepionce. Co jest ewidentnym kłamstwem. Jako wierzący ludzie wiemy i wierzymy, że wszystko zależy od Boga i to On ma we wszystkim ostatnie zdanie. Myślę, że nie powinniśmy drżeć przed czymkolwiek. Co nie oznacza, że mamy odrzucać coś, co może być Bożą pomocą dla świata.
Moim zdaniem to sprawa każdego z nas i nasz wolny wybór (póki jeszcze go mamy) jednak nie każda sytuacja jest taka sama i powinniśmy patrzeć na innych a nie tylko na siebie i działać mądrze.
Co jest szkodliwe?
Wielu boi się szkodliwości szczepionek. Trzeba sobie zadać pytanie co jest dla nas szkodliwe? Szkodliwe jest dla nas wszystko co wypływa z naszego serca, nasze złe myśli i przekonania jak również nie wiara i nie poleganie na Bogu.
„Czy nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, idzie do żołądka i na zewnątrz się wydala? Ale co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to kala człowieka. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, rozpusta, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa. To właśnie kala człowieka; ale jedzenie nie umytymi rękoma nie kala człowieka.„ – Mat 15,17-20
„I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony. A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, Węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.” – Mar 16,15-18
Osobiście uważam, że NIE jest istotne, co złego przyjmuje nasze ciało razem z tą szczepionką jeśli wierzymy w Boga. Ciało jest tylko ciałem a całe chrześcijaństwo opiera się na Duchu a nie na ciele. Istotniejsze jest to czego lub kogo się boimy? Istotniejsze jest to na kim polegamy w życiu i w kim pokładamy naszą wiarę!
Jeśli żyjesz w strachu przed pandemią i wirusem i polegasz na szczepionce bardziej niż na Bogu, to nie ma znaczenia co zrobisz, bo ty już wybrałeś swojego boga i podporządkowujesz mu całe swoje życie. Drżysz a twój strach prowadzi cię za rączkę gdzie tylko chce i zrobi to nie tylko ze szczepionką ale i wszystkim innym i w każdej innej sytuacji.
Jeżeli nie żyjesz w strachu i medialnym zastraszeniu, nie drżysz przed wirusem i pandemią ponieważ wiesz, że Bóg jest większy niż to wszystko i że od Niego zależy twoje życie to również (moim zdaniem) nie ma znaczenia co wybierzesz. Ponieważ twoim oparciem jest Pan panów i Bóg bogów a szczepionka rodzajem ułatwienia sobie życia w świecie, który nie zna Boga lub pomocą od Boga dla nas i tego świata – ale tylko odnoszącą się do ciała. Uważam, że cały problem pandemii jest tylko podłożem pod coś innego, czemu w przyszłości świat będzie chciał byśmy się pokłonili. Jak pisze w Biblii o władcy, który będzie chciał sobie podporządkować cały świat (czytaj Objawienie Jana).
„Będąc wolnym wobec wszystkich, oddałem się w niewolę wszystkim, abym jak najwięcej ludzi pozyskał. I stałem się dla Żydów jako Żyd, aby Żydów pozyskać; dla tych, którzy są pod zakonem, jakobym był pod zakonem, chociaż sam pod zakonem nie jestem, aby tych, którzy są pod zakonem, pozyskać. Dla tych, którzy są bez zakonu, jakobym był bez zakonu, chociaż nie jestem bez zakonu Bożego, lecz pod zakonem Chrystusowym, aby pozyskać tych, którzy są bez zakonu…” – 1 Kor 9,19-23
Bóg troszczy się o wszystkich
Musimy pamiętać o tym, że to Bóg ustanowił władzę na ziemi i poprzez nią również troszczy się o cały świat a nie tylko wierzących! Bóg ustanowił kilka stopni ochrony dla każdej osoby na ziemi. Najpierw jest Bóg i wiara w Niego, Jego moc i zastępy aniołów. Później jest władza świecka, która również chroni narody i zapewnia pomoc. Następnie jest rodzina i rodzice, którzy chronią dzieci i decydują o tym, co dobre. Na końcu są przyjaciele i znajomi, którzy również mogą pomóc w potrzebie… Czy to nie Faraon dostał sen od Boga o tym, co się stanie w Egipcie? Dlatego też nie wszystko co świat tworzy jest „złe”. Czy nie korzystamy z pomocy lekarzy? Lekarze nie są źli, potrzebujemy jedynie wiedzieć, że nie są Bogami. Bóg jest ponad wszystkim.
„Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione. Przeto kto się przeciwstawia władzy, przeciwstawia się Bożemu postanowieniu; a ci, którzy się przeciwstawiają, sami na siebie potępienie ściągają. Rządzący bowiem nie są postrachem dla tych, którzy pełnią dobre uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz się nie bać władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę; Jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle. Przeto trzeba jej się poddawać, nie tylko z obawy przed gniewem, lecz także ze względu na sumienie. Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego właśnie strzegli. Oddawajcie każdemu to, co mu się należy; komu podatek, podatek; komu cło, cło; komu bojaźń, bojaźń; komu cześć, cześć.” – Rzym 13,1-7
„Słyszeliście, iż powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, Abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.” – Mat 5,43-45
Trochę o sobie i własnych doświadczeniach
Nie jestem ani „antyszczepionkowcem” ani „szczepionkowcem” ale dzieckiem Bożym i to nigdy się nie zmieni, cokolwiek przyjdzie na świat. Nie jestem zaszczepionym, ponieważ przeszłem chorobę rok temu i mój organizm wytworzył antyciała (jestem „ozdrowieńcem” wg świata), które chronią mnie równie dobrze jak zaszczepionych a moim zdaniem nawet lepiej. Bóg wymyśli układ odpornościowy w mądry sposób więc wiem, że to jest Jego dziełem. Mam na to dowód ponieważ po roku czasu od choroby zachorowała moja żona na covid i spędzałem z nią czas codziennie 24h na dobę (pracuje w domu). Czy choroba mnie atakowała? Oczywiście, wiele razy w ciągu tego miesiąca, ale na jakieś pół dnia, 1h i od razu zdrowiałem. Zupełnie nic mi nie było.
Czy jestem niebezpieczny dla innych? Oczywiście, że nie! Czy jesteś „ozdrowieńcem”, czy osobą niezaszczepioną, to tak samo zarażasz jak osoby zaszczepione! Wirus przykleja się do wszystkiego i wszystko może być jego nośnikiem. Pomimo 90% zaszczepienia w Izraelu i tak kraj tonie w zakażeniach… Osoby zaszczepione są tak samo niebezpieczne dla niezaszczepionych i zarażają.
Czy się zaszczepię? Jeśli nie będę miał wyjścia to tak, nie widzę w tym problemu jak pisałem powyżej, jednak moją motywacją NIGDY nie będzie strach a konieczność funkcjonowania w ziemskiej rzeczywistości. Mam przeciwciała i jestem odporny i nie jestem zagrożeniem dla siebie i innych.
Zaszczepiony czy niezaszczepiony?
Osoba niezaszczepiona, która nie przeszła tej choroby lub przeszła ją ciężko MOŻE być niebezpieczna dla siebie samej a przez to dla wydolności systemu szpitalnego jeśli tam trafi więc i tą drogą też dla innych.
To, że wierzysz w Boga nie oznacza, że nie masz myśleć o tych, którzy w niego wierzą lub nie wierzą i mają słabą odporność z różnych względów. Twoja „wolność” nie powinna być szkodą dla innych.
„A jeśli was kto z niewiernych zaprosi, a chcecie pójść, jedzcie wszystko, co wam podadzą, o nic nie pytając dla spokoju sumienia. A jeśliby wam ktoś powiedział: To jest mięso złożone w ofierze bałwanom, nie jedzcie przez wzgląd na onego, który na to wskazał, i dla spokoju sumienia; Mówię zaś nie o twoim sumieniu, lecz o sumieniu bliźniego; bo dlaczegóż by moja wolność miała być sądzona przez cudze sumienie? A jeśli ja z dziękczynieniem coś spożywam, dlaczego mają mi złorzeczyć za to, za co ja dziękuję? A więc: Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą. Nie dawajcie zgorszenia ani Żydom, ani Grekom, ani zborowi Bożemu, Jak i ja staram się pod każdym względem podobać się wszystkim, nie szukając korzyści własnej, lecz wielu, aby byli zbawieni.” – 1 Kor 10,27
Uważam, że szczepienie nie ma wpływu na nasze zbawienie, które jest najważniejsze dla nas a Bóg nas chroni przed wszystkim. Ze względu na siebie (jeśli nie jesteśmy ozdrowieńcami) i innych myślę, że jest dobrym by się zaszczepić. Jest to też z korzyścią i świadectwem dla tego świata. Pisze to nie będąc po żadnej stronie barykady i samemu nie będąc zaszczenionym a jedynie ozdrowieńcem. Ważniejszym jest nie żyć w strachu ale wzmacniać się w Bogu i głosić ewangelię, która mówi o wolności od o wiele poważniejszego problemu jakim jest grzech i wieczne zatracenie bez Chrystusa. Słyszałem ostatnio historię o osobie, która się zaszczepiła i chełpiła z tego, że dzięki temu żyje… niestety umarła …na covid pomimo zaszczepienia. Paradoks. Nasze życie jest zależne od Boga i to w nim powinniśmy pokładać nadzieję. Pamiętajmy o tym i nie popadajmy w pychę.
Znak bestii i inne teorie spiskowe
Nie uważam, by szczepienie było „przyjęciem znamienia bestii”, poddaniem się diabłu, czy czymś złym… tak długo jak nasza wiara pozostaje w Bogu. Jest wiele dziwnych i głupich teorii spiskowych w świecie i szczerze mówiąc nie lubię ich słuchać. Powinniśmy się karmić Słowem Bożym, bo to ono daje nam siłę i wiarę.
„Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.” – Rzym 10,17
Naszym największym zabezpieczeniem jest wiara w Boga i Jego usprawiedliwienie w Jezusie Chrystusie. Wszystko inne jest dodatkiem.
Podsumowanie
Pamiętaj o tym, że to NIE JEST fikcyjny wirus! To realny wirus i realne zagrożenie dla każdego niewierzącego i wierzącego. Ludzie umierają więc to nie jest zabawa!
Moim zdaniem jeśli nie przeszliśmy tej choroby to powinniśmy się zaszczepić dla siebie i innych.
Uważam, że maseczki, dezynfekcja i dystans jak najbardziej są również czymś co może pomóc a nie zaszkodzić. Pamiętajmy, że jest to też postawą szacunku i dobrym świadectwem dla tego świata. Bóg kazał kapłanom obmywać się w kadziach z miedzi. Dzisiaj wiemy, że miedź ma właściwości bakteriobójcze a nasz Bóg mądrze to zaplanował. Nie lekceważmy tego.
„Zrobisz też kadź miedzianą i podstawę dla niej z miedzi do obmywań i postawisz ją między Namiotem Zgromadzenia a ołtarzem, i nalejesz do niej wody. Aaron i jego synowie będą w niej obmywać swoje ręce i swoje nogi. Gdy wchodzić będą do Namiotu Zgromadzenia, obmyją się wodą” – 2 Moj 30,18-20
W Izraelu funkcjonowało wiele mądrych przepisów również związanych z izolacją jak w przypadku trądu na ścianach budynku, który miał być zburzony jeśli nie zniknął.
„…A kapłan przyjdzie [do odizolowanego i opuszczonego wcześniej domu] i zobaczy, że plaga się rozszerzyła po domu, to jest to trąd złośliwy w domu. Dom ten jest nieczysty, Dom ten należy zburzyć, kamienie z niego i drewno oraz cały tynk tego domu wynieść poza miasto na miejsce nieczyste. Kto wejdzie do tego domu w czasie, gdy był zamknięty, będzie nieczysty do wieczora. Kto zaś śpi w takim domu, niech wypierze swoje szaty, a kto je w takim domu, niech również wypierze swoje szaty.” – 3 Moj 14,44-47
Każdy z nas niech się wykaże mądrością i odpowiedzialnością. Jeśli wiesz, że jesteś zakażony to nie przychodź na spotkania by innych zarazić. Taka praktyka funkcjonowała też przed pandemią. Jest to mądre i praktyczne. Niech nasza wiara będzie mądra a nie fanatyczna.
Wiara w Jezusa
Wiara w Boga oznacza wiarę TYLKO w osobowego i jedynego Boga i nic więcej. Jakikolwiek dodatek jest zbędny. Jak w poniższej historii jest opisane, że powinniśmy wołać do Boga i nie wątpić a On na pewno nas usłyszy i odpowie.
„Powiedział im też podobieństwo o tym, że powinni zawsze się modlić i nie ustawać, Mówiąc: Był w jednym mieście pewien sędzia, który Boga się nie bał, a z człowiekiem się nie liczył. Była też w owym mieście pewna wdowa, która go nachodziła i mówiła: Weź mię w obronę przed moim przeciwnikiem. I przez długi czas nie chciał. Potem zaś powiedział sobie: Chociaż i Boga się nie boję ani z człowiekiem się nie liczę, Jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, by w końcu nie przyszła i nie uderzyła mnie w twarz. I rzekł Pan: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia powiada! A czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych, którzy wołają do niego we dnie i w nocy, chociaż zwleka w ich sprawie? Powiadam wam, że szybko weźmie ich w obronę. Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” – Łuk 18,1-8
Czy Jezus znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Możemy czuć się niepewnie, możemy mieć obawy, być w walce z myślami ale wciąż ufać, że w Bogu jest nasza nadzieja. To właśnie to. Jeśli ktoś wypowiada słowa niewiary, wątpliwości to, czy może oczekiwać rezultatów wiary?
Powiedź mi czego na co dzień pilnie słuchasz i co oglądasz a ja powiem ci w co wierzysz i za czym podążasz.
To, co jest dla ciebie najważniejsze temu będziesz oddawał to, co najlepsze! Nie możemy dwóm panom służyć, bo w końcu jednego będziemy wywyższać a drugiego poniżać.
Czym różnią się różne rodzaje wiary od wiary w Boga? Wiara w Boga skupia się na Nim i nie zawiera innych dodatków.
Bóg dał nam autorytet byśmy pewne rzeczy robili w oparci o autorytet, który od Niego otrzymujemy. Nie zawsze nasza wiara ma być bierna ale często praktyczna i aktywna. Mojżesz wołał do Boga, żeby im pomógł a Bóg do niego powiedział, że dał mu już laskę (autorytet) i by rozkazał morzu by się rozstąpiło. To Mojżesz miał użyć autorytetu a nie czekać na Boga.
„Bo zaprawdę, mówię wam, że ktokolwiek by powiedział tej górze: Podnieś się i rzuć się w morze, a nie zawahał się w swoim sercu, lecz by wierzył, że staje się to, co mówi – zdarzy mu się, jeśliby to powiedział. Dlatego mówię wam: We wszystko o cokolwiek, modląc się, prosicie – wierzcie, że otrzymaliście; a wam się zdarzy. Także kiedy stoicie, modląc się – odpuszczajcie, jeśli coś macie przeciw komuś; aby i wasz Ojciec w niebiosach odpuścił wam wasze fałszywe kroki(Przypisy, także: błędy, porażki, przewinienia, występki.) Bo jeśli wy nie odpuścicie, także wasz Ojciec w niebiosach nie odpuści waszych fałszywych kroków.” – Mar 11,21-26 (NBG)
Jak pisałem już powyżej wiara rodzi się ze słuchania. Jeśli nie słuchamy Słowa Bożego, ludzi wiary, świadectw Bożego działania czy głosu Ducha Św. to nasza wiara będzie słaba i sucha jak wiór. To naszą odpowiedzialnością jest wzrastać w wierze i słuchać Jego słowa i dobrych, budujących rzeczy, które od Niego pochodzą. Dzisiaj walka toczy się o informacje i naszą uwagę! Komu i czemu poświęcasz większą uwagę?
„Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny! Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu? Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.” – Rzym 10,13-17
Pełni właściwej wiary możemy być JEDYNIE czerpiąc z właściwego Bożego źródła.
A ty za kogo uważasz Jezusa?
Wiara jest bardzo osobista i odnosi się TYLKO do osobowego Boga. Nie można wierzyć bez relacji. To relacja nadaje sens wierze. Odpowiedz sobie na pytanie za kogo uważasz Jezusa?
„A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał uczniów swoich, mówiąc: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni rzekli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie? A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. A Jezus odpowiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie. Wtedy przykazał uczniom swoim, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.” – Mat 16,13-20
Kluczem są nasze słowa i nasze wyznanie. Piotr miał OBJAWIENIE o Bogu – Jezusie od Boga Ojca, które jest kluczem dla właściwej wiary i zrozumienia Bożych Słów.
Dobre Wyznanie = Dobra wiara = Dobre owoce
Wiara a poddanie autorytetowi Boga
Jesteśmy w stanie uwierzyć w słowa tylko kogoś, kogo cenimy, kto ma dla nas wartość i autorytet. Jeśli Jezus nie jest dla nas Bogiem, to nie będziemy Mu wierzyć. Jeśli jest jakąś tam osobą i kolejnym nauczycielem to może nawet i uwierzymy ALE będziemy to traktować jako jedną z OPCJI.
Jeśli Jezus jest Bogiem, to należy mu się cześć i posłuszeństwo jego słowom! Wiara to też wytrwałość…
Prawdziwa wiara wywodzi się ZAWSZE ze Słowa Bożego a Słowo Boże prowadzi do relacji z Jezusem i do słuchanie Jego słów i polegania na Duchu Św.
Wzrastanie w wierze to wzrastanie w Nim, słuchanie Jego głosu i bycie mu posłusznym.
Na koniec
Oglądam czasem różnego rodzaju „łańcuszki” z FB, miłe słówka odziane w różne nasze pogańskie „wierzenia” i przekonania. Na przykład z różnymi treściami, że gdy tylko przeczytasz to i udostępnisz dalej to twoje życie będzie błogosławione! Jeśli zrobisz to, czy tamto to wtedy wszystko się odmieni… Guzik prawda, to bzdury totalne i pobożne życzenia, które nigdy się nie spełnią a na pewno nie przez Boga.
Bóg jest blisko nas i chce mieć z nami osobistą relację, chce byśmy Mu ufali we wszystkim i nie zastępowali Go z nikim i niczym innym. Jego słowo i cuda w nim opisane są prawdą i nic tego nie zmieni. My również możemy doświadczać życia ponadnaturalnego jeśli tylko będziemy trwać we właściwej wierze i przekonaniach.
Zawsze jest miejsce na ZWROWĄ wiarę we własne możliwości i wykorzystanie ich. Na wiarę w ludzi i ich pomoc. Na zdrowe podejście do tego, co jemy i inne rzeczy, ale nie zapominajmy o tym, kto jest Bogiem i od kogo zależy nasze życie.
„A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.” – Hebr 11,1